Jump to content

1934_04_18 (To co) Wyższe u człowieka


Ани

Recommended Posts

(To co) Wyższe u człowieka

 

 

Środa, godz. 4.30 rano

 

(Czyste niebo. Cicha pogoda, ciepła i przyjemna. Ładny wschód.)

 

Dobra modlitwa

 

Przeczytam wam (pierwszy) List do Koryntian, rozdz.6-ty, wiersz 6. “A tymczasem brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi[1]

 

W życiu potrzebna jest nauka. Wszyscy ludzi pętają się z tego czym wiedzą. Dziecko pęta się z tego czym wie, ponieważ tego co wie powinno/należy się zmienić, jest ono dla jego wieku. A każdy wiek posiada również odpowiedniej/swojej wiedzy, swoje możliwości. Oto i prosty przykład. Zapraszają was na przyjęciu. Najpierw (ciekawy was)/pytacie jakie jest jedzenie, ale nie po to by się najeść, lecz czy będzie ono smaczne czy nie. Nie interesujecie się zewnętrznej strony jedzenia, smakiem, masłem, by uczyniło to wam zewnętrznej przyjemności. Jest to zewnętrzne rozumienie przyjęcia. Wiedząc czegoś wy i tak interesujecie się (jego) strony zewnętrznej. Mówicie: “Ten jest dobry człowiek, a tamten jest lepszym/(bardziej dobrym)”. Czym rozumiecie pod słowem „lepszym”? Czy ktoś może być lepszym? Jeżeli jest on dobry, to jest on dobry. Co należy rozumieć wyrazem „dobry” i wyrazem „lepszy/bardziej dobry” oraz „najlepszy/(najbardziej dobry)”? Oznacza to że ten dobry człowiek posiada trochę mniej dobra w siebie, a tamten posiada więcej dobra. Jaka jest różnica pomiędzy dobrym, lepszym i najlepszym? Analogiczne jest też porównanie: Ten jest ładny, tamten jest ładniejszy, a inny jest najładniejszy. O pewnym ubraniu można powiedzieć że jest ładne, ładniejsze lub najładniejsze. Jaka jest różnica pomiędzy ładnego, ładniejszego i najładniejszego ubrania? Każdy z was chciałby nosić najładniejszego ubrania. Nosząc najładniejszego ubrania, co ci ono da? Da coś twojemu umysłowy.

 

Są to na razie tylko porównania, by dojść do czegoś istotniejszego. Powiedzmy że przychodzicie do klasy by nauczyć się czegoś. A jak wyjdziecie, czego osiągnęliście? Na przykład co osiągniecie dziś? Coś na pewno osiągniecie. Chcecie – nie chcecie, osiągniecie. Na pewno się z czymś napełnicie. Nikt nie może pozostać pustym. Puste rzeczy nie istnieją. Mówisz że butelka jest pusta. Pusta jest wody, lecz jest wewnątrz powietrze. Jaka jest różnica pomiędzy powietrzu a wody? Woda jest trochę cięższa, a powietrze lżejsze. Butelka jest pusta w stosunku do wody lecz jest pełna w stosunku do powietrza. Nawet jeśli wyciągniecie powietrza, będzie w nim coś innego, jakaś inna substancja.

 

Co dla was jest dziś najistotniejsze? Czym jest ta istotność, która zmienia waszej dyspozycji? Niektórzy z was mają niedyspozycji i potem ten stan niedyspozycja się zmienia. Ktoś się czuje okropnie. Czemu? Słonce świeci tak ładnie. Czemu czujecie się okropnie? Ktoś powiedział wam coś, powiedział wam jakaś myśl. Ta myśl nie jest ani kamieniem ani żelazem, ani czymś ostrym co was kłuje, zrani waszej głowy, a jednak brak wam dyspozycji. Zobaczyliście coś z daleka i przestraszyliście się. Pytam jakie są przyczyny, czym jest to, co zmienia wasz stan?

 

Mówimy: “Duch Boski działa we mnie”. To wszystko prawda. Racja że Duch ciągle działa, ale przyjdzie jedna mała myśl i zapominamy o Pana, nasz stań się zmienia. Nadejdzie ciemność i mówisz sobie: “Kto wie czy drogę którą idę jest dobrą”. Zaczynasz wątpić i wahać się. Czasami chcemy siebie pokazać, że umiemy, tak jak ktoś chce pokazać swojej siły niopsąc pewnego ciężaru. Powinniśmy wyzwolić się złudzeń. Dopuśćmy że ktoś niesie cały plecak świętych księgi na swoje plecy. Mówisz: “Tylu książek ja niosę, co wy tam wiecie” Inny może nieść pod swojej pach tylko jednej książki, lecz on jej otwiera, czyta jej i coś zrozumiał, a pierwszy niesie świętych księgach, lecz ich nie czyta. Co w takim razie jest lepsze? Czym jest to co was męczy, czym jest to na czym możecie polegać? Zapewne jest coś na co możecie polegać.

 

U człowieka istnieje pewien proces który jest mechaniczny i inny który jest organiczny. Zarżnijcie jagnię, oddzielcie jego skóry i zróbcie od niej bułgarskiej kobzy[2]. Czym się ta kobza wyróżnia od jagnię? Jagnie chodziło, oddychało, a kobza powie wam: „Weź daj mi trochę powietrza, nadmuchaj mnie trochę, bym pokazała ludziom że umiem grać”. Kobza ciągle mamrota sobie, a jagnię powie: „Puść mnie na wolności, ja będę sobie pasać na trawie i oddychać powietrza”.

 

Który stan jest lepszy? Bycie owcy czy kobzy? Ktoś mówi: “Ja sam nić nie mogę myśleć, tylko to co mnie Duch uczy”. Zatem jest on pewna kobza. Który stan jest lepszy? Kobza jest pożyteczna tylko wtedy gdy służyć na weselach, przyjęciach, lecz gdy chodzi o pracy – pisanie, oranie, kobza nić nie może zrobić. Kobza to ludzki świat. Człowiek zdarł skóry z jagnię, zrobił kobzę, wstawił i (rurka przez której wdmuchuje się powietrze do kobzy). Czasami my gramy jak kobza – posiadamy jakaś moralność, jakieś pojmowanie. To jest ludzkie pojmowanie. To jest mechanicznym procesem i dochodząc dokądś, mówisz: „Nie znqam go”. Powinieneś trzymać się drugiego procesu – Boskiego. On już nie jest podobny do kobzy.

 

A więc powinniście studiować te dwie siły, które działają na świecie i zmieniają stan człowieka. Zbiorowa świadomość wszystkich istot posiada siły zmieniać waszej świadomości. Świadomość Boga, Duch Boga, On również steruje/kieruje. Tak jak wasza świadomość wpływa na wszystkie istoty, tak samo zbiorowa świadomość wszystkich istot wpływa na was. Jeżeli nie rozumiecie tego prawa powstaną/(będą powstawać) trudności. Zbiorowa świadomość wszystkich istot może zmienić waszej świadomości i kierunek waszej drogi, popychając was na drodze niechcianej przez was.

 

Gdy w okresie cierpień znajdujecie drogę, zaawansowane istoty i Bóg zatrzymują was i zaczynają pytać dokąd idziecie. Mówicie: “Wyrosnąć, stać się wielkim, bogatym człowiekiem”. I jak wyrośniesz i staniesz się bogaty człowiek co z tego? Jeżeli mały osioł stanie się dużym osłem, jaka jest różnica? Małego osła Pan naładuje mało, a dużego naładuje dużo. Jeżeli posiadasz wiedzy i wiesz, na co ci ta (dodatkowa) wiedza, w jakiego stanu znajdziesz się? Posiadasz moralność, miłość i mówisz: “Niech dostanę wielkiej miłości, wielkiego natchnienia. Teraz mam małe natchnienie. Kiedy nadejdzie duże natchnienie, wtedy zacznę pracować”. Pytam, czy jest praktyczne by czekać na dużego natchnienia? Jaka jest różnica pomiędzy tego który was bardzo kocha, a tamten który was mało kocha? Jeżeli nie ocenicie Bożej Miłości, czego zrozumieliście? Jest ona największa Miłość.

 

Wszyscy wy spodziewacie się jakieś wielkie natchnienie, jakaś wielka miłość itd. Niektórzy z was zaczęliście tracić tego co posiadacie. Wy, ukochane dzieci Boga, wykrzywiliście (jak od noszenie ciężkiego ładunku) się z wielkiej Miłości do Boga. I wszyscy ludzi starzeją się z wielkiej Miłości. Rzeczywiście Miłość starzeje ludzi. Przynosi zmartwienie za zmartwieniem. Kto z was jak się zakochał, miał szczęśliwych dni? Urodzi się dziecko i ciągle masz zmartwienia – by nie wybiło sobie oczu, by nie rozbolał go brzuch, by nadążało w szkole itp. Jaka jest w tym filozofia? Potem staniesz się człowiekiem religijnym i znów zaczniesz się (za)martwic: „Jaki jest stosunek Pana do mnie? Czy jestem dobrym człowiekiem czy nie? A jeśli nie mogę (wejść do Raju)/(pójść do Nieba)? A gdyby spotkał mnie jakiś diabeł? A gdyby spotkała mnie jakaś kobieta? A jeśli mnie ktoś złapie za gardła?”

 

Co złego w tym, gdyby spotkała mnie jakaś kobieta? Mówisz: „Kobiety są złe”. Spotkasz mężczyzny znów mówisz: „Mężczyzny są źli”. Spotkasz handlarza, mówisz: „Handlarzy są źli”. Mówisz o kogoś: „Uważaj na tego człowieka, jest on jak diabłem”. Istnieje na świecie pewne niezrozumienie. W czym jest/siedzi zło? Ktoś powie: „Teraz ja go nie rozumiem, lecz w przeszłości zrozumiem go”. W przyszłości również nim nie zrozumiesz. W przyszłości zrozumiesz że wielu rzeczy nie zrozumiałeś. Idąc tę drogę nic nie można zrozumieć. Będziesz rozumiał przez/do pewien czas a potem zacznie się odwrotny proces. Od (po)ranka, kiedy wejdzie Słonce, do południa – to jest zenit twojego rozumienia. Potem, kiedy Słonce zajdzie, będziesz rozumiał tyle ile rozumiałeś podczas wschodu. Ile weszło, tyle też wyciekło/wyszło/poszło. Podczas wschodu Słońca, coś z Boskiej Miłości weszło do ciebie, lecz podczas zachodu Słońca ta rzecz znów wyciekła/wyszła na zewnątrz.

 

Nie możecie zatrzymać Miłości. Cały wasz błąd polega na tym że chcecie ją zatrzymać. Nie możecie. Światła nie możecie zatrzymać. Miłość nie jest czymś co można zatrzymać. Przez to wszyscy ludzi łamią swoje głowi. Chcecie (przy,za)trzymać Miłości, chcecie ją czymś przyciągnąć/nabrać(słowo, kiedy np. daje się zwierzętom pokarm, aby do nas przyszli). Niczym nie możecie ją przyciągnąć/nabrać. W Piśmie Świętym jest napisane że jedyną rzeczą, (przez) którą możemy przyciągnąć uwagę Miłości to Prawda. O Boga mówi się że, pokochał On prawdę która jest w człowieku. Prawda – stanowy to nasza dusza, to co wyszło od Boga. Tej Boskie cząstki, to co pozostaje niezmienne, tego Bóg w nas kocha, a pozostałych rzeczy których nagromadziliśmy – nasze ubrania, nasze domy, nasza wiedza, Bóg patrzy na nich jako na zabawę, jako nasz zabawki. Nie są one dla Niego ważne/istotne. Tych zabawek on pozostawia na nasz rachunek, to co go interesuje, to nasza dusza. Jedyna rzecz która jest cenna w człowieka to jego dusza. Jeżeli nie zwracacie uwagę na swojej duszy, to na co będziecie zwracać uwagę? Jeżeli nie znacie swojej duszy, jak poznacie duszy innymi ludźmi? Jeżeli nie potraficie kochać swojej duszy, jak wtedy będziecie mogli kochać innych ludzi? Co możecie kochać w/u innych ludzi? – Ich duszy. Wszystko inne co kochacie w człowieka – to jego ubrania. Jeśli rozważycie dzisiejszy świat, cały ustrój współczesny, z jednego do drugiego końca jest tylko przemocą. Cicha/milcząca przemóc jest wszędzie. Co będziecie mi opowiadać! Przemóc istnieje nie tylko (w,po)sród ludźmi, obserwowałem jej w trawie. Ktoś mi powie: „Jaka ładna jest przyroda, jak ładna jest zielona trawa, jak wielki jest Boski świat!” Ja patrzę ze szkłem powiększającym jak dwa zwierzątka złapali się za szyjach – jedno z nich przegryza drugiego i na odwrót. Tam również są męki/męczarnie – męczą się, kłócą się, dzielą się czegoś. Są dwie chałupy/dziury (tam gdzie takie zwierzątka zyją): jedna pierwszego, druga drugiego. Odległość między nimi jest za mała i się kłócą.

 

Mówimy: „Jak wielkim uczynił Pan świata!”. Mówimy: Jak wielkim, uczynił Pan człowieka!”. Na przykład, gdzie/(w czym) jest wielkość ludzkiej twarzy? Patrzę, twarz zrobiła się ciemna, wargi/usta pobielali/zbladły, oczy przyciemniały. Gdzie/(w czym) jest wielkość człowieka? Jest/Istnieje ono tylko w chwili, w której jesteś sprawdzany i nie zawahasz się, przy całej męczarni pozostanie w tobie coś stabilnego. To jest człowiek, a nie to co sobie wyobrażasz. Kiedy staniesz przed wielkim sprawdzianem i nie zawahasz się, właśnie to jest cenne w człowieka. Nie wszystkie kwiaty, które rozkwitły się, i owoce które zawiązały, lecz/ale tamten owoc który pozostanie, on jest najważniejszym. Możliwe że są tysiące owoców, lecz pozostaje od nich zaledwie kilku owoców. To one są najważniejsze. Każdy z was może powiedzieć że u ludzi jest coś złego. Dobrze, zgadzam się, mam takie same zdanie. Skoro jesteśmy źli co powinniśmy zrobić? Co należy rozumieć (pod) określeniem „zły człowiek”? Określcie mi teraz co rozumiecie jako „zły człowiek”. Powiedzcie to wyraźnie żeby nie było potrzeby ponownego określenia. Każdy kto nie postępuje tak jak ja my uważamy/(się spodziewamy), jest zły człowiek. Idę sobie drogą, ten człowiek mnie popycha i ja mówię że jest on zły człowiek. Jeżeli on przesunie się w lewo lub w prawo, uważam (że jest)/(go za) dobrym człowiekiem. Możecie być źli dla niego i on może być zły dla was. Kto jest dobrym człowiekiem? Każdy kto myśli jak nas i czyni to co my chcemy, on jest dobrym człowiekiem. Taka jest przynajmniej mądrość praktyczna na świecie. Taka jest obecnie moralność. Ludzie postępują o jednej moralności a postępują zgodnie z inne moralności.

 

W współczesnej ustawy prawnej mówią: „Czemu nie wykonałeś prawa?” Może wierzyć w Boga, możesz go kochać, lecz sędzia mówi: „Twoja miłość do Boga nie jest istotna. Nie postąpiłeś zgodnie z prawem”. Osądzają cię. Mimo że masz Miłość do Boga, sędzia wskazuje cię na tygodnia wiezienia. Wskazują cię ponieważ nie postąpiłeś tak jak sędzia chce. Jeżeli nie postępujesz tak jak strażnik chce, tak jak on uważa, on również cię przeklnie/obruga. Jeśli syn nie postępuje tak jak jego ojciec uważa, to jego ojciec od razu go skrzyczy.

 

Taka wiedza jednak nie może wam pomóc. Czym jest to co może nam pomóc? Przytoczę wam pewien anegdot: Był sobie mocarz, bogać. Był on człowiekiem różnorodności. Wszyscy pisali do niego i on ciągle otrzymywał listy: „Szanowny Panie, nie ma takiego drugiego jak ty, jesteś najlepszym, najszlachetniejszym człowiekiem. Tylko ty możesz mi pomóc, podarować mi skromnej sumy”. Ciągle do niego tak pisali. On spoglądając na listy, nikomu nic nie dawał i wreszcie napisał ogłoszenie – zawsze kiedy chcą coś od niego, nie pisać listy w ten sam sposób, ale żeby pisali je tak żeby się te listy jemu podobali. „Jeżeli list mi się spodoba, dam coś, lecz na listach typowych/identycznych nie odpiszę”. Zastanawiają się ludzi, wszyscy piszą, nikomu nie odpisuje. Ktoś napisał tak: „Panie, nie wiem jak mam pisać. Mam jednak dwa wrzody, na swoim ciele. Potrzebuje pieniądze, potrzebuje dwa opatrunki. Czy masz jakąś szmatkę/(zniszczone ubrania), potrzebuje byście mi wysłali dwie szmatki/(zniszczone ubrania) po waszym służącym, bym je sobie nałożył na wrzodach”. Tamten od razu wyciągnął dwa banknoty wsadził je do koperty i przesłał je, pisząc: „Bracie, przesyłam ci te dwie szmatki”. Jeśli będziesz mógł je zastosować, to dobrze. Jeśli potrzebujesz mogę wysłać/przesłać ci jeszcze jakąś szmatkę”. Tamten człowiek pisze drugi list: „Nie układają się moje sprawy. Poza dwóch wrzodów, na nogi wyskoczył mi ogromny wrzód. Potrzebuje większej szmatki”. Bogać wsadził duży banknot do koperty i przesłał mu je. Tamten znów pisze: „Nie wiem jak to się stało, ale mam świerzb na całym ciele. Potrzebuje znacznie większej szmatki”. I w ten sposób bogać przesyłał szmatek, aż wreszcie tamten napisał: „Bardzo ci dziękuje, lecz ponieważ jestem ubrany cały w szmatkach i chcę się nimi pozbyć, potrzebuje pójść do łaźni. Czy masz przypadkiem dać mi jakiś (ręcznik do ciała po kąpieli)?”. Bogać mu odpowiedział: „Cieszę się że potrzebujesz ręcznika, lecz kiedy wyjdziesz z kąpieli, przyjdziesz z ręcznikiem do mnie”.

 

Wszystko to należy przełożyć (jako sens) – jest to alegorycznie. Prowadzimy sztucznym życiem i wyobrażamy sobie że smutki są ogromne. Mówisz: „Jestem bardzo smutny”. A to nie prawda, nie ma żadnego wielkiego smutku, jest to mały smutek. Nie nauczyliśmy się mówić Prawdę. Robiłem obserwacje psychologiczne: przyczyna największych smutków jest (bardzo mała)/niewielka. Przyczyna ta się polaryzuje, wygląda na duże, a tak naprawdę jest mała/malutka. Wyrzuć jej ze swojej dusz. Lek jest bardzo łatwy. Przyjdzie do ciebie wielkie nieszczęście – powiedz: „Bóg stworzył świata, zaopiekuje się on również mną, wtedy ja również się zaopiekuję/zatroszczę”.

 

Istota nie polega na obserwowaniu rzeczy. Jedyna rzecz która może tobie pomóc, siła, która jest tobie potrzebna, jej otrzymasz, Światło i wszystkie inne rzeczy pracują w zgodzie dla ciebie.

 

Mówię: Małej błogości której Bóg nam dal, powinniśmy wykorzystywać codziennie/(każdego dnia). Jeżeli spodziewasz się pełnych spichlerzy, wiedzy, siły, tak jak mają anioły, stracisz/zmarnujesz niepotrzebnie cale swoje życie. Ktoś chce stać się wielkim, myśli o przyszłości, jakim stanie się świętym, jaki słynny on będzie, czy/(a może) stanie się Nauczycielem/mistrzem itd. Wykorzystaj najpierw życie takie jakiego masz w sobie, wykorzystaj nawet najmniejsze warunki życia, wspieraj w sobie świętych myśli. Każdy z was posiada jednej świętej myśli. Wspierajcie jej!

 

Zacznie cię boleć nogę i mówisz: „Jak mi wyzdrowieje noga, uwierzę w Pana”. Ile już razy bolała cię noga i wyzdrowiała a nie uwierzyłeś? Tym razem będzie tak samo. A jak udowodnisz że boli cię noga? Nie badaliście pochodzenie choroby. Chorobie której posiadacie może nie być wasza. Przyczyna może być daleka, może być w Ameryce, może ktoś w Ameryce choruje a ty jesteś powiązany z nim na zasadzie sympatii i ponieważ jego boli, ciebie również boli.

 

Znajdujemy się w sytuacji podobnej do następującej: W pewnej wsi koło Warny był (sobie) człowiek, który uwielbiał wyrywać/wyciągać zęby. Był wielkim mistrzem tej sztuki. Przychodzi do wsi (pewien) Bej? бей, którego żona cierpiała na ból zęba. Bułgarz zajął się wyciąganiem jej zęba. Bej bardzo kochał swojej żony. On czekał na dole, a jego żona była na górze/(wyższym piętrze). Jak założył obcęgi kobiecie, krzyczała ona na górze a Bej na dole. Bejowy nie wyciągali zęba, lecz również krzyczał. Wy tak samo: wyciągają komuś zęba i wy krzyczycie, stękacie. Są/istnieją cierpienia przez/(biorące się z) sympatii. Cos cię ukłuje w pierś, a to wcale nie jest rzeczywiste. Jest to odczucie pewnej myśli, która nadchodzi jak (zwierciadlane) odbicie. Powinnyśmy się pozbyć złud/złudzeń w życiu. Przyjdzie ci jakaś myśl: „Jeśli złamię sobie nogę, może się ze mną stać to i owo”. Tysiące takich myśli mogą przechodzić do ciebie dziennie. To wszystko może się wydarzyć, jeśli nim dopuszczasz, jeśli tego nie dopuszczasz, nie wydarzy się.

 

Mówię: przestańcie dopuszczać rzeczy. Wszyscy je dopuszczacie, oraz siedząc myślicie jakim sposobem Nowa Nauka będzie awansowała/(się rozchodziła)/(się rozprzestrzeniała) na świecie. Myślicie o tym czy drogę której idziecie jest prawidłowa lub nie, myślicie po ilu lat (nastanie się)/nadejdzie Królestwo Boskie. Myślicie że tu, na Ziemi przyjdzie Królestwo Boskie. Myślicie jak małe dzieci. Przy obecnych warunkach Królestwo Boskie nie Może przyjść na Ziemi. Królestwo Boskie nie jest daleko – korzystamy z niego. Pewnego dnia tam pójdziemy. Niektórych z was (od,do)prowadzą tam powozem, a niektórzy pójdą na piechotę. Jak tylko zacznie się rozmowa o tamtym świecie, zaczynacie się przyjmować. Mówicie: „Jedna siostra odeszła, jeden brat odszedł”. Dokąd poszły członkowie Bractwa, gdzie oni są? Ależ są oni tu, pośród was, siedzą dookoła. Co powiecie? Siedzą oni, śmieją się i mówią: „Znów tu jesteśmy!” Kiedyś mieli własnych domów, a teraz wynajmują. Wszystko wyprzedali i każdy wynajmuje teraz małym pokoju – podczas wykłady idzie tu i potem znów odchodzi.

 

Powiedzmy że myślisz o kim i on przychodzi. Często zauważycie że kiedy przyjdzie jakiś brat z tamtego świata, jeśli wejdzie do ciała innego brata, ten ostatni zaczyna być trochę do niego podobny – zakrzywią się trochę jego uszy, zmienią się jego oczy. Kiedy odeszły nim opuści, twarz tego brata przybiera znów swój stary/pierwotny wygląd. Także przede wszystkim powinniście rozstrzygać/rozróżniać waszych stanów, rozróżniać czy to wy jesteście, obserwować każdego dnia kiedy jesteście sam ,a kiedy nie jesteście sam. Nie uważajcie że to coś złego. Jeżeli przez małe okno wchodzi słabe światło jest, prze dużego okna wejdzie/przejdzie dużo światła. (W czy jest zatem)/(Na czym polega zatem) grzech?

 

Takie jest prawo: Wiedza pochodząca od Boga, Boskie światło powinno stać się posiadaniem)/(dostępne dla) naszych dusz. Im większe Światło, tym lepiej. My jednak obawiamy się że jeśli wejdzie za dużo Światła, (u,s)tracimy swoje możliwości/otoczenie/(to co nas otacza). Powinniście posiadać tyle Światła ile jest potrzebne w danej chwili. W Miłości jest/istnieje takie same prawo. Czasami pragniecie więcej Miłości niż potrzebujecie. Miłość również czasami może być nie do zniesienia. Powinniście posiadać tyle Miłości ile (potrzebna jest dla)/powodowałaby waszej radości. Wtedy w każdej chwili Miłość będzie przychodzić i zostawiać przed wami więcej i więcej z świata widzialnego. Nie potrzeba byście widzieli wszystkie kwiaty kwitnącymi. Zobacz jednym kwitnącym kwiatem i paraduj( od radować się )/uciesz się, zobaczysz innego kwiatka itd. Zobaczysz jednej rzeki, drugiej rzeki, trzeciej rzeki itd. Stopniowo idąc od/z przedmiotu do przedmiotu, będziecie doświadczać przejawy świata.

 

Myślicie sobie o któregoś brata o którejś siostrze, oraz spodziewacie się spotkać jakiegoś świętego. Wy chodzicie tu wśród świętych. Święci po pierwsze nie mają czasu zapraszać was na gościny. Jak zobaczycie pewnego świętego, w czym wam to pomoże? Jacy są też święci w waszym umyśle, jak je sobie wyobrażacie? Jak namalowanych w kościele? Święci są zawsze wesołymi, dobrze nastawionymi. Święty nie posiada zmartwień. Kiedy spotka cię, ty mówisz: „Toniemy”, a on na to: „Wcale nie toniesz. Idziesz na bardzo dobrej drogi”. Mówisz do niego „Szatan mnie opętał/związał”. Święty (od)powie ci: „On sam siebie opętał/związał”.

 

Istnieje na świecie następujące prawo: Diabeł wyróżnia się tym że, stara się złapać ciebie we wszystkich pułapek, których przygotował, a on sam pozostał poza nią. Jadasz przynęty w pułapce – ciebie będą sądzić, wieżyc, a on ucieknie. Kiedy ufasz/polegasz Bogu, wystawiając się na pokusie, Pan schwyci w pułapce i ciebie i diabła – wtedy jesteś zbawiony ze zła, oraz pozbędziesz się też diabła. Od razu jak diabeł został schwytany, wszystkie twoje sprawy zaczną się układać i w handlu i reszty. Jeżeli jednak wasze sprawy się nie układają, zatem diabeł nie został schwytany w waszej pułapce. Mówisz: „Jestem złym człowiekiem”. Zatem diabeł nie został schwytany w pułapce razem z tobie. Mówisz: „Nie układa mi się”. Nie został schwytany diabeł w pułapce. Gdy zostanie schwytany, zacznie się tobie układać.

 

Miejcie wiary dziecka: To Bóg króluje. Cokolwiek stanie/wydarzy się na świecie, kierujcie/zwracajcie swój umysł do Boga. Jeśli boli cię coś, zatrzymaj się i powiedz: „To jest dla dobra. Nie rozumiem tego, lecz jest ono dla dobra”. Nawet jeśli nie jest ono dla dobra, powiedz: „To jest dla dobra”. Dopóki diabeł ciebie okłamuje, też go okłamuj. Skoro chce cię wsadzić w pułapce, złap go ręki, wprowadź go w pułapce i powiedz mu: „Teraz obaj jesteśmy wewnątrz/(w pułapce)”. Nie wiem jak to powiedzieć, za bardzo kochamy diabła. Po tym jak się złapał w pułapce, otwieramy pułapki i z miłości wypuszczamy go dodając: „Idź sobie, a ja pozostanę za ciebie”. Jesteśmy bardzo szczodrzy/hojny. Diabeł mówi do ciebie: ”Dziękuje ci bardzo”.

 

W ogóle jest regułą: Żaden diabeł na świecie nie został schwytany w pułapce, dlatego nie wypuszczaj/zwalniaj diabła! Powiedz mu: „Bardzo cię lubię. Skoro cię tu złapałem, porozmawiajmy spokojnie/myło tu w pułapce”. Tylko ludzi się łapią (w pułapkach). Nie otwieraj pułapki i nie wypuszczaj diabła! Ja teraz widzę że wasze diabli się śmieją, lecz ja mam diabła który ciągle płacze. Wasi się śmieją a mój płacze. Często mi mówi: „Zobacz jak tamte diabli się cieszą/radują a ja ciągle płacze”. Mówię wtedy: „Oni się radują/cieszą a ty będziesz płakał”. Niech wasz diabeł popłacze trochę! Dopóki wasz diabeł się raduje, wy będziecie płakać. Kiedy diabeł zacznie płakać, będziecie się radować. Lepiej byście zamienili swoje role: niech on płacze a wy będziecie się radować. Teraz życzę wam by wasz diabeł płakał, a wy byście się radowali.

 

Ojcze nasz.

 

30 wykład Ogólnej Klasy Okultystycznej

 

18 kwietnia 1934 r.

 

Sofia, Wschód

 

 

--------------------------------------------------------------------------

[1] 1 Kor 6:6

[2] Instrument znany w Polsce jako dudy góralskie

 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...