Jump to content

1927_08_19 Droga ucznia


Ани

Recommended Posts

Droga ucznia

 

Przeczytam wam teraz część 49. rozdziału proroka Izajasza, od 15. wiersza w dół. To jest nauka starotestamentowych, starożytnych ludzi. Tu są wyrażone ich ówczesne pojmowania.

 

Przeczytam wam również 15. rozdział Ewangelii Mateusza i uczynię porównanie pomiędzy przeczytanymi rozdziałami. Rozpocznę tak samo – od 15. wiersza w dół.

 

Ten sobór jest pierwszy w swoim rodzaju. Pierwszy dzień rozpoczyna się z dniem Miłości.

 

My dzielimy ludzi na cztery kategorie: starotestamentowych, nowotestamentowych, sprawiedliwych – ludzi nowoczesnych i uczniów. Jakie były wasze myśli i poglądy na temat Życia w przeszłości, znajdziecie w Starym Testamencie. Jakie były wasze, jako ludzi nowotestamentowych, poglądy na temat Życia, znajdziecie w Nowym Testamencie. Jeżeli jednak poszukacie w Ewangelii Drogi ucznia, nie znajdziecie jej tam. Zatem Droga ucznia, jest to nowość, którą dziś Bóg nam daje.

 

Ktoś mówi: „Ja tak mówię, ja tak myślę”. Nie, żaden człowiek na świecie nie może (faktycznie) mówić, żaden człowiek na świecie nie może (faktycznie) myśleć. Na świecie tylko Bóg się przejawia, a wszyscy ludzie są nośnikami wielkiej Boskiej Mądrości. Ujawnia się ona poprzez nich. A każdy człowiek, który przywłaszcza sobie to, co Boskie i mówi, że jest ono jego, nie jest człowiekiem. Jeden z najwyższych duchów pierwotnie stworzonego wszechświatu, obejrzał raz siebie w Boskim lustrze i zobaczywszy swoje piękno, które było niezrównane z pięknem innych duchów, powiedział: „To jestem Ja!”. Lecz chwili, w której to wypowiedział, zaczął się robić ciemniejszy, tracić swoje piękno. Czemu? – To piękno nie było jego. Nazywamy tego ducha Dennicą.

 

Niektórzy pytają, co to grzech? – Grzechem jest zwyrodnienie zewnętrznego fizycznego życia, tzn. wielkiego Boskiego Życia. Mówiąc o grzechu, mamy na myśli nie duchowe życie, lecz życie materialne ludzi. We wszystkich światach materialnych grzech idzie jak cień za kołem. Jest to nieuniknione. Kiedy jest Słońce, istnieje również cień, istnieje również grzech. Kiedy brak Słońca, brak również cienia, brak i grzechu. Jednak w świecie fizycznym istnieje pewna prawidłowość – Słońce wschodzi i zachodzi. Tak naprawdę Słońce nigdy nie zachodzi, w skutek czego cień zawsze będzie za kołem.

 

Dziś w świadomości wszystkim ludzi istnieją pewne sprzeczności. Na przykład czasami uważacie, że jesteście na dobrej drodze, że znaleźliście Pana. Jesteście wtedy radośni, weseli, uczonymi/czujecie się kompetentni, uważacie, że wszystko wiecie. I rzeczywiście tak jest. Jesteście na tyle sprawiedliwi, na ile człowiek może być sprawiedliwy. Jesteście na tyle święci, na ile człowiek może być święty. Jesteście na tyle uczonymi, na ile człowiek może być uczony. W tym wszystkim istnieją jednak ograniczenia, jest granica. Mówiąc o Wiedzy, nie mamy na myśli wszechwiedzy Boga, ani też wszechwiedzy Aniołów, lecz mamy na myśli tę Wiedzę, która jest dostępna ludzkiemu umysłowi. Mówiąc o Dobru, również mamy na myśli to Dobro, które jest dostępne ludzkiemu sercu. Kiedy mówimy o Sile, mamy na myśli tę Siłę, która jest dostępna dla ludzkiego Ducha.

 

A więc, najpierw powinniście mieć wyraźne pojęcie o człowieku starotestamentowym, powinniście mieć wyraźne pojęcie o człowieku nowotestamentowym, powinniście mieć wyraźne pojęcie o człowieku sprawiedliwym – o człowieku nowej epoki, nowych czasów i wreszcie powinniście mieć wyraźne pojęcie o uczniu. Są to drogi, etapy, które uczeń powinien znać.

 

Zatem, kiedy mówimy o bogactwie, o materialnych dobrach na świecie, mamy na myśli dążenia pewnej kategorii ludzi. Są to ludzie starotestamentowi. Słuszne są ich dążenia, dlatego też Bóg im daje. Dopóki są starotestamentowymi, mają prawo posiadać pola, woły, różnego rodzaju bydło, radła, gracka, by orali, kopali ziemię, by się rodzili i reinkarnowali/odradzali, by się zabijali – wszystko wolno im robić. Jest to sytuacja świata fizycznego. Garncarz robiący garnki do sprzedania, zrobi ich wiele – ładne i złe. Niektóre popękają, inne pozostaną nienaruszone, a on je posortuje według ich jakości. Zależy to od jego wiedzy i umiejętności garncarskich. Wyśle i pierwsze i drugie garnki na bazar, lecz według swojego uznania lepsze garnki przeznaczy do wyższego użytku, a gorsze – do niższego. Dla wszystkich garnków jest bazar na świecie. Jeżeli garnki posiadałyby świadomość, te gorszej jakości powiedziałyby: “Czemu ten garncarz tak postąpił z nami? Czemu tamtym garnkom nadał tak ładny kształt, a nas zrobił takie brzydkie. Czemu dał im cześć i chwałę na świecie, a nas wystawił na takie nieszczęście”. Pytam: Czy garncarz jest odpowiedzialny za to wszystko? Jest to zewnętrzna, fizyczna strona Życia. To tylko doczesne pojmowanie rzeczy.

 

Z tego przykładu nie mogę zrozumieć tylko pozycji garncarza. Jest on wyrazem Żywej Przyrody która pracuje w nas. Dziś wszystkich czeka rozstrzygnięcie tego ważnego zagadnienia Żywej Przyrody. W tym sensie pytam was, czy żołądek zajmuje szanowne miejsce, jakie zajmują płuca? Czy grube i ciężkie jelita zajmują szanowne stanowisko jakie zajmuje mózg? Czy stopy nóg zajmują szanowne miejsce oczu? Jak wyjaśnicie wszystkie te sprzeczności w Życiu? Jednak wszystkie te organy naszego ciała, niezależnie od miejsca jakie zajmują, są wytworzone przez żywe komórki, przez żywe duszy, posiadające jedna wspólna dusza. Jeśli pewnego dnia zapewni im się sprzyjające warunki do rozwoju, staną się tak mądre, tak piękne jak wy i będą posiadać tyle samo wiedzy, ile wy posiadacie. Będą mogli zajmować w społeczności takie szanowne miejsce, jakie zajmujecie wy. Dziś jednak te komórki są miniaturowe, umieszczono je w tak niemiłych miejscach, by uczyły się pokory. Zadowalają się one tą nieznaczną służbą.

 

Pytacie, co to jest grzech. Powiem wam: grzech rozpoczyna od wielkich spraw, a Dobro – od drobnych, małych spraw. Wielkie sprawy, gdy się pomniejszają, powodują grzech, który jest niszczycielski. I na odwrót – małe, drobne rzeczy gdy się powiększają, powodują Dobro. Różnica pomiędzy Dobrem, a złem tkwi w następującym: Gdy Dobro rośnie, komórki się rozmnażają, łączą się w jedną całość i tworzą organizm. Kiedy komórki się rozmnożą i zaczynają się znów dzielić, dochodzi do ich indywidualizacji i wraz z tym rodzi się zło. Zatem wystarczy, aby dwoje, troje, czworo, pięcioro, sześcioro lub dziesięcioro osób, którzy wcześniej byli w zgodzie, zaczęło przejawiać swój indywidualizm, wyróżniało się w czymś i obstawało przy swoim. W takim wypadku, stoją oni już na progu zła. Rozdzielają się i wskutek tego nie posiadają wspólnego celu. Grzech to odstępstwo od Boga, posiadanie różnych celów, różnych dążeń. W grzechu istnieje różnorodność ideałów, różnorodność kształtów. W życiu sprawiedliwych ludzi wyraźnie istnieje pewna zewnętrzna jednorodność/monotonność do celu, do którego podążają. Wszyscy dążą do tej samej rzeczy – bycia sprawiedliwym. Grzesznik nigdy nie mówi, że chce być grzesznikiem, lecz mówi: „Ja chcę pożyć sobie, spróbować wszystkiego na świecie, dlatego właśnie przyszedłem na Ziemię. Mój ojciec posiada wielkie bogactwo, ja muszę je wykorzystać. Na stare lata, po tym jak spróbuję wszystkiego, po tym jak zdobędę wiedzę i mądrość, zastanowię się, jak służyć Bogu z tymi osiągnięciami. Będę wtedy bardziej doświadczony i będę wiedział, jak służyć Bogu”. W ten sposób mówi ten mędrzec grzechu.

 

Mówię zatem: jako uczniowie powinniście mieć wyraźne pojęcie o Drodze ucznia. Nie krytykujemy absolutnie nikogo z punktu widzenia tego jaka powinna być Droga ucznia, nie próbujemy nikogo zranić. Z tego punktu widzenia my nie moralizujemy absolutnie nikogo, nie mówimy że ten nie jest słuszny, a tamten jest słuszny. Absolutnie nie zajmujemy się z błędami ludźmi. Dla nas one nie istnieją. Dla nas istnieje tylko prawidłowe życie – Życie Miłości. Ja mówię: Bóg jest Bogiem Miłości, Światła, Pokoju i Radości. Zatem są to również cechy ucznia. Jeśli zapytacie mnie, jaki powinien być wasz ideał przy obecnych warunkach, odpowiem wam, że waszym ideałem powinna być Miłość, Światło, Pokój i Radość dla dusz. Nie jest to ideał na/dla wieczności (w sensie: w przyszłości będziemy mieć inne metody do rozwoju), lecz może być on osiągnięty jeszcze dziś. Nie możecie powiedzieć, że kochacie Prawdę, Mądrość, że chcecie to osiągnąć. Dla Prawdy i dla Mądrości przyjdzie inna epoka. Nie są one na teraz, nie są dla dzisiejszych czasów. Teraz na początku wam potrzebna jest Miłość, lecz nie bez Światła. Potrzebne jest wam Światło, lecz nie bez Pokoju. Potrzebny jest wam Pokój, lecz nie bez Radości. Zatem potrzeba wam Miłości ze Światłem, Światła z Pokojem, Pokoju z Radością. Wszystkie te rzeczy są zjednoczone w jednej całości.

 

Cóż warta jest Miłość bez Światła? Przecież wszyscy starotestamentowi ludzie posiadali Miłość bez Światła? Co osiągnęli? Co warte jest Światło bez Pokoju? Przecież wszyscy nowotestamentowi ludzie posiadali Światło bez Pokoju? Co osiągnęli?

 

Dlatego właśnie powinniście prawidłowo rozumieć wewnętrzny proces Życia. Po tym, jak zdobędziecie wiedzę, wiedza ta powinna dać wam Światło? Czy rzeczywiście tak jest? Wy posiadacie dużo wiedzy, lecz jesteście niezadowoleni ze swojego życia, nie posiadacie Pokoju w sobie. Ludzi religijni poza tym, że nie posiadają Pokoju w sobie, nie posiadają również Radości. Dlatego, kiedy ludzie religijni i naukowcy opowiadają o jakimś swoim doświadczeniu, ich poglądy i wnioski są zwyczajne. Kiedy uczeń opowiada o jakimś swoim doświadczeniu, może on opowiedzieć o doświadczeniu Miłości, w którym jest zawarte Światło. Uczeń może opowiedzieć o doświadczeniu Światła, w którym jest Pokój, uczeń może opowiedzieć o doświadczeniu Pokoju, które niesie Radość dla jego duszy. Wszyscy uczniowie Wszechświatowego Białego Bractwa żyli i pośród starotestamentowych i pośród nowotestamentowych. Dziś oni żyją również pośród sprawiedliwych.

 

Ja nazywam sprawiedliwymi tych ludzi, którzy posiadają sądami (instytucje) z ustalonym ładem i porządkiem. Wszyscy ludzie poszukują Prawdy na świecie, pragną ją zdobyć, lecz nie posiadają metody, by ją zastosować. Również dziś wszyscy się zastanawiają, jak należy polepszyć świat. Mówiąc: „świat”, mam na myśli obecne życie we wszystkich jego przejawach: indywidualne, społeczne, ogólnoludzkie. Jak można poprawić wszystkie te rodzaje życia? – Poprzez Miłość, poprzez Światło, poprzez Pokój i poprzez Radość. W obecnym życiu Miłość nie jest dostępna, Światło nie jest dostępne, Pokój nie jest dostępny i Radość nie jest dostępna. Mówię o Nowym życiu, które teraz nadchodzi. Przyjdzie ono wraz z Nową Miłością, która już nadchodzi w świecie. To jest Droga ucznia. Powinniście wiedzieć, jak przyjmować tę Miłość. Powinniście wiedzieć, jak przywitać nowe Światło, które nadchodzi w świecie. Powinniście wiedzieć, które miejsce w swojej duszy udostępnić nowemu Pokojowi. Powinniście wiedzieć, jak przygotować najbardziej sute, najładniejsze wesele Radości, która nadchodzi na świecie – wesele może być tylko tam gdzie jest Radość.

 

Przeczytam 15. wiersz z 15. rozdziału Ewangelii Jana: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”.

 

Ci z was, którzy mnie słuchają, powinni mnie dobrze rozumieć, by myśleć odpowiednio. Żaden z was nie powinien tracić nadziei, ani ulegać pokusie. To starotestamentowi złoszczą się, nowotestamentowi ulegają pokusie, sprawiedliwi się zasmucają, a uczeń zawsze cieszy się sprzecznością [trudnością].(Alicja: Czy sprzeczność to nie rodzaj trudności?), którą napotyka w swoim życiu. Wie on, że każda sprzeczność[trudność] jest wielkim zadaniem w jego życiu, które on powinien rozwiązać. Te sprzeczności nie są tylko faktami, jak niektórzy je określają, lecz są wynikiem wszystkich czterech rodzajów życia, płynących w naszym organizmie. Życie starotestamentowe płynie w waszych żyłach, w jelitach grubych. Nie możecie się go pozbyć. Zatem niesie ono w sobie szereg sprzeczności, których nie jesteście w stanie uniknąć. Życie nowotestamentowe płynie w waszych płucach, rozlega się w waszym układzie współczulnym, w splocie słonecznym. Życie sprawiedliwe obejmuje dolne obszary mózgu, a Życie, które towarzyszy Drodze ucznia, płynie w wyższych obszarach mózgu, zajęło ono najlepszego miejsca. Dlatego owo życie stanowi to, co idealne w człowieku.

 

Jak poznacie ucznia? Poznacie ucznia dzięki następującej cesze: niesie on w sobie pewne delikatne światło, które nie powoduje żadnego podrażnienia dla oczu. Mówi on tak miękkim tonem, że nie drażni żadnego ucha. Może nakarmić ciebie takim pokarmem, że nigdy nie spowoduje rozstroju twojego żołądka, ani nie popsuje ci smaku. Powinniście rozumieć tych spraw nie formą/zewnętrznie tylko wewnętrznym sensem. Kiedy posiadacie Radość wyrzucającą poza was wszelkie sprzeczności, dotknęliście małej części życia ucznia. Radość ta pokazuje wam, jacy powinniście być jako uczniowie.

 

Dotychczas wiele ludzi z różnych epok starało się pogodzić te prądy Życia i usunąć z nich sprzeczności, które pojawiają się jako ich naturalny wynik. Jednak wyniki tych żyć są same w sobie nie do pogodzenia. Nie możesz pogodzić wyników uczynku człowieka palącego dom, z wynikiem uczynku innego człowieka budującego ten dom. Nie możesz pogodzić wyników uczynku człowieka palącego świętą księgę, z wynikiem uczynku innego człowieka piszącego tę świętą księgę. Nie możesz pogodzić wyników uczynku kogoś, kto zabija człowieka, z wynikiem uczynku innego, który rodzi i wychowuje tego człowieka. Jak można pogodzić te dwa różne wyniki? Kiedy ktoś zamordował swojego bliźniego, a potem mówi o karmie, o Boskich prawach, o stworzeniu wszechświata itd., mówi tylko o ludzkich wymysłach. Skąd ten człowiek wie, iż to wszystko jest dokładnie tak, jak on opowiada, czy był on doradcą Boga? Jeżeli jest to ogólne prawo, powinno ono być wspólne dla wszystkich. Czemu dlatego/(w takim razie) sprawiedliwy nie mówi tym samym sposobem? Mówi on na przykład, że wolą Boga jest zbudować ten dom, napisać tę świętą księgę, wychować i wykarmić tego człowieka. Pytam, co jest lepsze – zbudować dom czy stworzyć ciało? I co jest gorsze – spalić dom czy zamordować ciało?

 

Są to pytania elementarne, których nie będę rozwiązywał. Wy już przeszliście te fazy życia. Posiadacie w sobie życie starotestamentowych, posiadacie życia nowotestamentowych, posiadacie życia sprawiedliwych i teraz jesteście przy drzwiach Drogi ucznia. Są to cztery niewidome, które powinniście rozstrzygnąć. Rozważam życie starotestamentowe w skrótach, lecz powinienem je objaśnić. Jeżeli będę dysponował czasem, wyjaśnię wam, czym jest życie starotestamentowe. Mówię: „Jeżeli będę dysponował czasem”, ponieważ człowiek może mówić tylko wówczas, gdy dysponuje czasem. Wszyscy wy żyjecie w czasie i przestrzeni, a wielu z was chce czynić to, co nie jest kompatybilne z prawami Życia. Mówicie: „Jak to - nie można czynić wszystkiego, nie można mówić tego, co się chce?”. Chcecie na przykład wygłosić wykład o życiu starotestamentowym, lecz wyobraźcie sobie, że w tym samym czasie nastąpi trzęsienie ziemi, tak silne, że ściany salonu, w którym się znajdujemy zaczną się walić, Słońce na zewnątrz stanie się ciemniejsze, a wy wskutek wstrząsów ziemi znajdziecie się pół godziny drogi stąd. Pytam, którzy z was pozostaną w salonie, by słuchać mojego wykładu? Kiedy Słońce znów zaświeci, zastanę samego siebie w salonie. Wszystkie te rzeczy mogą się wydarzyć. Zatem, aby dyskutować nad taką filozofią, potrzebny jest pokój w przyrodzie, braku jakichkolwiek wstrząsów ziemi.

 

Potem chcecie bym wam wyjaśnił, czym jest życie nowotestamentowe. Ja zaczynam mówić, lecz wyobraźcie sobie, że w tym samym czasie przynoszą wam listu, w którym informują was, że bank kredytowy „Girdap” ogłosił upadłość. Zainwestowaliście swój kapitał właśnie w tym banku. Łapiecie się za głowę, jesteście przerażeni tą wiadomością i od tego momentu cokolwiek bym wam nie mówił, moje miejsce w waszej głowie zajmuje myśl o tym banku. Jak wtedy zrozumiecie nowotestamentowe życie? Są to fakty w Życiu, które codziennie zabierają waszą uwagę. Kiedy mówią o czymś do nas, powinniśmy być szczerzy, nasze umysły i serca powinny być swobodne i otwarte na nich, a wszystko, co się dzieje na zewnątrz, nie powinno odwracać naszej uwagi. Zajmujemy się sprawami które są podobne do trzęsień ziemi w Przyrodzie. Zajmujemy się bankiem „Girdap” i szeregiem podobnych materialnych spraw mówiąc: „Przecież powinniśmy żyć, przecież powinniśmy posiadać jakieś środki”. – Oczywiście że powinniśmy żyć. Oczywiście, że powinniśmy korzystać z warunków Życia. Każdy człowiek, który przyszedł żyć na Ziemi, powinien posiadać warunki po temu. Powinien dysponować pożywieniem do jedzenia, wodą do picia, ubraniami do odziania się, powinien posiadać dom, by mógł do niego powrócić i sobie odpocząć. Niektórzy powiadają, że Bóg pomyślał o wszystkim. Tak. On od dawna pomyślał o wszystkim, lecz ty sam powinieneś pójść do źródła przynieść sobie wody. Żaden Anioł nie zejdzie z Nieba, by przynieść tobie wody. Jeden z wielkich proroków Izraelu, potężny w swojej wiedzy i sile, pozostając w osamotnieniu poczuł potrzebę pożywienia, lecz nie zeszły Anioły z Nieba przynieść mu pokarm. Przysłano natomiast wrony, by jemu służyły[1]. Przynosiły mu one okruszki chleba w dziobach. Ten wielki prorok zrozumiał prawo Boskie, był z Niego zadowolonym i podziękował (za to) Bogu. Pytam, ile pokarmu może przynieść wrona w swoim dziobie? Nie myślcie, że przyniosła ona jakiś duży kawałek chleba. Nie, przyniosła ona okruszynę, tyle ile mogła pomieścić w swoim dziobie. Prorok był zadowolony nawet z tego okruszka.

 

Teraz zrobię małe porównanie. Jesteście w sytuacji proroka Eliasza, który pędził życie w osamotnieniu gdzieś w górach. Tam wrony przynosiły mu chleb. Wiecie, jak ciężka była sytuacja Izraelu wtedy – były lata głodu, przez trzy lata nie spadł deszcz, wszędzie panowała wielka susza, prawie wszystko było spalone, wyschnięte. Spichlerze Izraela były puste, brakowało chleba, żyto posiadali tylko bogaci, a biedni karmili się korzeniami. Wyobraźcie sobie, że również znajdujecie się w takiej trudnej sytuacji jak Eliasz. Co poczulibyście, gdyby u was zjawiła się wrona przynosząca wam trochę chleba w swoim dziobie? – Boską Radość. Pytam zatem, czym jest Boska Radość? – Jest ona małym kawałkiem chleba, który wrona przynosi w swoim dziobie. Wy jednak jako starotestamentowi bierzecie ten kawałek chleba i mówicie: „Lepiej żeby nawet tego chleba nie było, tylko podrażni mój żołądek, nie potrzebuje tak małego kawałka, mi potrzeba przynajmniej trzydzieści, czterdzieści kromek”. Jesteście niezadowoleni i protestujecie. Mówię: zaczekajcie, nie spieszcie się tak bardzo! Następnego dnia wrona znów się pojawi i przyniesie wam kolejny kawałek. Gdy tak pogłodujecie przez trzydzieści dni, przestaniecie być starotestamentowymi, stajecie się nowotestamentowymi. Otrzymując ten mały kawałek, powiecie: „Mało tego chleba, lecz spróbuję, jakoś złagodzę swój głód”. Bierzesz kawałek i zjadasz go, lecz pozostajesz nienasycony. Następnego dnia wrona przynosi ci jeszcze jeden. Dopóki jesteś niezadowolony, jesteś starotestamentowym człowiek, lecz gdy zrozumiesz wielkie Boskie prawo – bycia zadowolonym nawet z małych kawałków, które wrona tobie przynosi, przechodzisz do Nowego Testamentu, stajesz się nowotestamentowym człowiekiem, przestajesz stawać się złym i zaczynasz rozumować, usprawiedliwiasz wronę mówiąc: „Faktycznie, ile może przynieść w swoim dziobie ta mała wrona? Tyle, co może zjeść. Widzę jej skrzydełka są małe i słabe. Jestem nawet za to wdzięczny”. Teraz już nie robisz się złym, nie wypełniasz się wątpliwościami i z człowieka nowotestamentowego zaczynasz przygotowywać się do wejścia w życie sprawiedliwego. Jako taki zaczynasz cierpieć, że nie ma więcej pożywienia i mówisz: „Czy nie może znaleźć się więcej wron, przynajmniej z dziesięć, żeby przynieść mi więcej kromek chleba?”. Kiedy dojdziecie do tej sytuacji, sprawa jest już łatwa do rozstrzygnięcia.

 

W obecnym świecie jest wielu takich sprawiedliwych ludzi, którzy mówią: „Powinno być więcej pożywienia”. Żebrak idący żebrać w świecie mówi: „Lepiej, by było więcej sprawiedliwych ludzi na świecie, i gdy jeden da mi grosz, drugi też da mi grosz, ze stu miejsc, gdzie uzyskam po jednym groszu, pozbieram dwadzieścia lewów i to złotych”. Przedstawiam wam poglądowo/(w przykładach)/(w formach) trzech rodzajów Życia.

 

Jakie powinno być życie ucznia? – Nie czeka on żeby mu wrony przyniosły chleb. Uczeń zdobył realne doświadczenia, posiada rozumne połączenie z światem Niewidocznym, ponieważ przeszedł przez trzech etapy Życia: życie starotestamentowe, nowotestamentowe i życie sprawiedliwego. Teraz wchodzi już na Drogę ucznia, na której powinien posiadać inne pojęcia i poglądy na Życie. Chrystus mówi: „Wy, którzy przeszliście te drogi, powinniście sami wyrzec się życia”. Którego życia? – Życia starotestamentowych. Jakiego jeszcze życia powinniście się wyrzec? – Życia nowotestamentowych. I wreszcie powinniście się wyrzec życia sprawiedliwych.

 

Jeśli jesteś starotestamentowy, stajesz się zły. Jeśli jesteś nowotestamentowy, stajesz się wątpiący. Jeśli jesteś sprawiedliwy, robisz się smutny, cierpiący. Nie są to grzechy, są to naturalne stany, przez które przechodzą wszyscy ludzie. Są to kultury istniejące w przeszłości. Nie dysponując innymi terminami, używam określeń: człowiek starotestamentowy, nowotestamentowy, sprawiedliwy i uczeń. Jeśli przejrzymy strony Starego Testamentu, zauważymy, że są tam wypowiedziane wielkie rzeczy, lecz wielkie rzeczy nie pozostały w Starym Testamencie. Przeszły one do Nowego Testamentu.

 

Nawet w obecnej kulturze są ludzie twierdzących, że grzeszny człowiek może być sprawiedliwym. Nie, grzeszny człowiek nigdy nie może być sprawiedliwym. Posiada on jednak możliwość naprawy swoich grzechów i stania się potem sprawiedliwym człowiekiem. Teraźniejsi ludzie, którzy chcą poprzeć swoją myśl, że nawet grzeszny człowiek może być sprawiedliwym, przytaczają następujący przykład, mówią: „Spójrzcie na tego człowieka, kiedyś tonął w długach, lecz teraz poprawił swój byt, naprawił swoje sprawy. Nosi teraz redingot, ładne modne spodnie, lakierowane buty, cylinder na głowie, ładny krawat z kolorowymi wzorkami, złoty zegarek na ładnym solidnym łańcuszku... w ręku trzyma laskę z uchwytem z kości słoniowej, idzie niczym szlachcic, dżentelmen w każdym calu – podnosi laskę i znów stawia ją na ziemi, kłania się grzecznie wszystkim znajomym. Tam, gdzie przejdzie, wszyscy mówią: „Oto szlachetny człowiek” Mówię: lepiej by nikt nie słyszał tego, co inni ludzie mówią. Przejdzie koło niego kapelusznik i mówi: „Ten cylinder jest mój”; przejdzie koło niego sprzedawca ubrań i mówi: „Te ubrania są moje, nie zapłacił mi jeszcze za nie”. Przejdzie koło niego szewc i mówi: „Te lakierowane buty są moje”. Przejdzie koło niego zegarmistrz i mówi: „Ten zegarek jest mój”. A my podziwiamy tego człowieka, że jest on dżentelmenem, że jest szlachcicem. On okradł świat, ubrał się w to, co cudze i uchodzi za człowieka wysokiego pochodzenia. Nie, jest on grzesznikiem. Grzesznych ludzi ja nazywam „ludzi obwieszonych cnotami sprawiedliwych”. Ubrali się w ich ubrania i uchodzą za sprawiedliwych. Bułgar, gdy zrozumiał tę filozofię, mówi: „To, co cudze, nawet na Wielkanoc można odebrać”. A jak? Przyjdzie czas, kiedy wszystkie zabrane rzeczy będą zwrócone. Jest do tego prawo. Przyjdą strażnicy, przyłapią przebranego dżentelmena, oddadzą go pod sąd i zabiorą mu ubrania, cylinder, lakierowane buty, złoty zegarek z łańcuszkiem – wszystko to wróci na swoje miejsce.

 

A więc, ja chcę byście mnie dobrze zrozumieli. Jeżeli stajecie się źli, okrutni, powinniście wiedzieć, że jest to życie starotestamentowe, które płynie w waszych żyłach. Lecz życie starotestamentowe, to nie wy. Nie mieszajcie waszej osobowości, waszej indywidualności, waszego osobistego pojmowanie Życia z głębokimi wewnętrznymi dążeniami waszej duszy. Kiedy mówimy o życiu nowotestamentowym, znów mamy na myśli prądy, które zachodzą wewnątrz was. To samo dotyczy życia sprawiedliwych. Są to prądy zbiorowe ludzkiej świadomości. Są to poglądy wszystkich ludzi z przeszłości. Chrystus mówi: “Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie”[2]. Na czym polegają owe zgorszenia? – Człowiek ten nieuchronnie będzie cierpiał. W życiu starotestamentowym jest powiedziane: “Wiele nieszczęść spada na sprawiedliwego; lecz ze wszystkich Pan go wybawia”[3]. Jeśli chodzi o ucznia, Chrystus mówi: „Jeśli będziecie trwać w miłości mojej”, (tzn. jeśli weszliście w tę epokę jako uczniowie i kochacie Mnie), będziecie zachowywać moje przykazania,… Radość moja w was będzie (w waszych duszach)”[4]. Uczniowie będą nosić Radość w swoim życiu jako rozwiązanie swoich zadań. Ja nie mówię o radości, która się zmienia, lecz o Radości ucznia, której nic na świecie nie może przysłonić, której nijak nie można utracić. Jest ona najwyższym szczytem w świecie materialnym. Żadna chmura nie może dotrzeć do tego szczytu, Boskie Słońce zawsze nim opromienia. Żadnych burz nie ma na tym szczycie, króluje tam Miłość, króluje tam Światło, króluje tam Pokój, króluje tam również sama Radość. Tak rozumiemy Radość ucznia.

 

Miłość – to najstarsza siostra, najstarsza siostra Boga, zrodzona w wieczności. Światło – to najstarszy brat, również zrodzony w wieczności. Pokój – to najlepsze mieszkanie, w którym Radość może żyć. W przyszłości, jeżeli chcecie zbudować swoje ciało, swój dom, Pokój powinien przyjść wam na pomoc. Takie jest prawo. I wtedy Radość rozpocznie życie w tym ciele. Radość to najmłodsza siostra, najbardziej ukochana siostra, którą wszyscy pieszczą. Tam, gdzie jest Miłość, jest również Radość. Tam, gdzie jest Miłość, jest również Światło, jest też Pokój, a Pokój niesie Radość. Pokój stanowi mieszkanie dla Radości. Jeżeli nie posiadacie Pokoju, Radość nigdy nie przychodzi na Ziemię. Nie przychodzi ona, jeżeli nie przygotowaliście jej mieszkania. Miłość, Światło i Pokój odstąpili najwyższy szczyt Ziemi dla Radości.

 

W przyszłości, jeśli pozostanie więcej wolnego czasu, poruszymy zagadnienia, jak uczeń powinien się leczyć oraz jakie są prawa, według których możecie stworzyć sobie jedno nowe ciało. W tym celu powinien on studiować prawa Pokoju. Jest to prawda odnosząca się również do zwyczajnego życia. Na przykład, jakie dzieci urodzi matka, której umysł nie jest niepokojony, ani zakłócany przez jakieś burze i sprzeczności na świecie, której Duch jest cichy i spokojny. Urodzi ona zdrowe dzieci. Wszystkie matki, które posiadają Pokój w swojej duszy, rodzą zdrowe dzieci. Te matki natomiast, które się martwią ciągle podczas ciąży, bądź to z powodu warunków życia, bądź niesprzyjających okoliczności w Przyrodzie, rodzą chore, słabe dzieci.

 

My stosujemy te prawa również do siebie. Każdy człowiek, który wstąpi na Drogę ucznia, będzie rodził, będzie stwarzał jedną nową myśl i jedno nowe uczucie nie tylko raz do roku, lecz prawie co godzinę, prawie co minutę. W jakim stanie znajdziecie się wtedy? Jak ryby rozstrzygnęły te sprawy? W przeszłości one posiadały wywyższoną kulturę, lecz co uczyniły? Wrzuciły do wody wszystkie swoje myśli i uczucia w postaci małych jajek. Wydalają naraz po dwieście, trzysta tysięcy jaj i pozostawiają je tak po prostu. My tak samo czasami zapisywaliśmy nasze myśli w postaci książek i odstawialiśmy je na bok, by wykluły się z nich tak, jak rybie jaja, lecz jest to nieprawidłowe rozstrzygnięcie wielkiego Boskiego prawa.

 

Teraz, nie chcę swojego wykładu zbyt długo rozwijać filozoficznie i skupiać waszą uwagę na nowej myśli o życiu starotestamentowym, nowotestamentowym i życiu sprawiedliwego, ponieważ się zmęczycie. Któż by pozostał mnie słuchać? Nikt. Jeżeli zacznę mówić o życiu ucznia, powie mi on (uczeń): „Mów, Nauczycielu, ja jestem gotowy cię słuchać!”

 

Teraz, ja rozważam zagadnienia w sposób psychologiczny. Tym, czego poszukujecie w życiu, jest szczęście. Poszukujecie również bogactwa i Wiedzy na świecie. Wasze dążenie do poszukiwania tego wszystkiego jest prawidłowe. Jest powiedziane w Piśmie Świętym: „Proście, kołaczcie, szukajcie!”[5]. Błąd nie polega na tym, że poszukujecie szczęścia, bogactwa i Wiedzy, lecz w sposobach, metodach, które wybieracie do osiągnięcia tych rzeczy, są one nieprawidłowe. W metodach istnieją zaułki. Zatem o każdej rzeczy uczeń powinien posiadać tylko jeden pogląd, nie dwa. Jeśli posiada on na tę samą rzecz dwa poglądy, zabrnie w zaułek.

 

Przytoczę wam przykład z Pisma Świętego. Wszechświatowa Biała Szkoła rozpoczęła od dwóch uczniów. Po nich przyszło dwoje innych, Adam i Ewa, stworzeni na obraz i podobieństwo pierwszych. Oni byli drugimi uczniami posiadającymi/z/(którzy utrzymali) inicjacji w tej Szkoły, których Bóg wprowadził do Raju i dał pierwsze zadanie do rozstrzygnięcia. Przywołał ich do siebie i powiedział im: „Zajmujcie się wszystkimi drzewami w Raju, jedzcie owoce tego drzewa zwanego drzewem Życia, jak również z pozostałych drzew, lecz jest tu jedno drzewo, którym nie będziecie się zajmować i również jego owoców nie będziecie spożywać. Tego dnia, w którym spożyjecie jego owoce, wasz umysł, wasze serce i wasza dusza zatrują się, bo ukryte są w nim wszystkie trucizny życia”. Mówię do was współczesnym językiem, w Piśmie powiedziane jest innymi słowami: „Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”[6]. Nie byli to ignoranci ani też kandydaci na uczniów. Pewnego dnia towarzysz jednego z uczniów chodził sobie wśród Rajskiego ogrodu studiować drzewa, oglądał je, robił sobie notatki, robił zdjęcia. W pewnym momencie zbliżył się do drzewa poznania dobra i zła i zaczął je studiować, liczył jego liście, przeliczał owoce, ich kształt, kolor itd. W tym momencie zbliżył się do drzewa pewien dobrze wyglądający człowiek z długą czarną brodą i czarnymi wąsami, zwisającymi w dół, ubrany w długi czarnym redingot taki, jak u starożytnych uczonych. Na wierzch zarzucił szeroką czarną togę, czarny naszyjnik na szyję, z którego zwisa czarny krzyż, na głowie złota korona otoczona naokoło czarnymi diamentami, i uważnie zapytał cicho owego ucznia: ,,Czy mogę wiedzieć, czym się zajmujecie, co badacie?” – „Nasz Nauczyciel dał nam małe zadanie do rozwiązania”. – „Co wiecie o tym drzewie?” – „Nasz Nauczyciel powiedział nam, że dnia, w którym spożyjemy owoce z tego drzewa, umrzemy”. – „Nie, wasz Nauczyciel ma inny pogląd w tej sprawie. On powiedział wam tak, by sprawdzić wasze umysły, nie zrozumieliście Go dobrze. Z Jego słów można zrozumieć, że dnia, w którym spożyjecie owoce tego drzewa, staniecie się jak wasz Nauczyciel, a nawet będziecie kimś więcej od Niego” – „Naprawdę?” – „Tak, te znaki, które mam na sobie pokazują, że to wiem, ponieważ ukończyłem Szkołę, do której wy dopiero teraz wstępujecie. Ja już jestem adeptem tej Szkoły. Naszyjniki, które noszę, dano mi jako emblemat ukończonego wykształcenia. Kiedyś mnie tak samo jak was egzaminowali przy tym drzewie, lecz ja nie byłem takim ignorantem jak wy, rozwiązałem swoje zadanie prawidłowo”. – „Skoro rozwiązaliście zadanie, to łatwa sprawa”. I uczeń natychmiast ustąpił. Ten pan kontynuował dalej: „Ja jestem znany waszemu Nauczycielowi, On mnie posłał do was, by naświetlić wam tę kwestię”. Oni uwierzyli. W co? – Że człowiek, spożywając owoce tego drzewa, nie tylko nie umrze, lecz stanie się jak swój Nauczyciel, stanie nawet wyżej od Niego. I rzeczywiście obaj uczniowie jedli owoce zakazanego drzewa i zgrzeszyli.

 

Mówię: ci kandydaci na uczniów mieli dwie idee o drzewie poznania dobra i zła. Pierwsza mówiła, iż tego dnia, w którym spożyją jego owoce, umrą. Druga – że dnia, w którym spożywają, nie tylko że nie umrą, lecz staną się jak swój Nauczyciel, a nawet jak Bóg. Która myśl okazała się prawdziwa? – Pierwsza. Pierwsza myśl, pierwszy promień na świecie, jest Boskim promieniem. Drugi promień jest odbiciem, a odbicie posiada odwrotny kierunek, nie prowadzi do celu. Skoro macie dwie idee tej samej rzeczy, to nie postrzegacie/pojmujecie Rzeczywistości, lecz jej zwierciadlane odbicie. Jeśli kierujecie się odbiciem rzeczy, nie będziecie osiągali żadnych wyników. Dojdziecie do tego samego miejsca, z którego wyruszyliście. Zatem, grzeszni ludzie również któregoś dnia powrócą do Boga, lecz do tego miejsca, z którego wyszli (od Boga). Czy znacie miejsce, z którego ludzi wyszli pierwotnie? To miejsce, przez którego człowiek najłatwiej może przejść.

 

Niech zatem ci z was, którzy chcą być uczniami posiadają tylko jedno pojęcie o rzeczach. Możecie mieć tylko jednego Nauczyciela na świecie. Ja mówię o uczniu. Każdy może do was przemawiać, wysłuchajcie go, nie sprzeciwiajcie się. Jak powinien był postąpić uczeń, który w Rajskim ogrodzie słuchał opowiadania adepta pod drzewem poznania dobra i zła? Temu adeptowi powiedziałbym następującą rzecz: „Szanowny Panie, jesteś jednym z pierwszych uczniów Szkoły, lecz ja nie chcę być pierwszym. Ja chcę nosić białą odzież, a nie czarną jak twoja. Jeżeli ty, zajmując się tyle lat tym drzewem, uzyskałeś taki czarny kolor, to ja przełożę tę naukę na kiedyś indziej (=zaniecham jej). Dziękuję ci za twoją uprzejmość i gotowość oświecania mnie, lecz ja jeszcze nie jestem do tego gotowy. Ta Szkoła zaleca słabym uczniom zaniechanie studiowania tego zagadnienia. Zagadnienie to jest bardzo skomplikowane i ja przełożę je na przyszłość, wtedy gdy będę silniejszy. Kiedy spotkamy się drugi raz, znów porozmawiamy na ten temat. Teraz żegnam”. Wszystko to udowodniłbym mu w sposób naukowy, nie obrażając go w niczym.

 

Chrystus mówi: „Już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi”. Słuchaliście wielokrotnie wyrazu słudzy (niewolnicy). Niewolnictwo jest najniższym położeniem, które człowiek może zajmować na tym świecie. Niższego położenia niż to nie ma. Niewolnik, niewolnictwo oznacza, że cokolwiek powiedzą człowiekowi, powinien on to wykonać bez najmniejszego sprzeciwu, bez najmniejszego oporu. Nie ma wyjścia, musi to zrobić. Ja nie mówię o stanach Życia, lecz o świadomym niewolnictwie, w którym może znaleźć się człowiek. Niewolnictwo istnieje również w świecie Umysłowym – nie jesteś w wolny, by myśleć tak, jak chcesz. Niewolnictwo istnieje również w świecie Duchowym – nie jesteś wolny, by odczuwać tak, jak chcesz. Dopóki inni określają twoją wiarę, dopóki inni narzucają(w sensie: mówią ci czego masz się uczyć) tobie naukę, nie możesz być wolny. Dlaczego Pan dał wolność obojgu uczniom w Raju? Czy nie mógł On postawić dwóch Aniołów przy drzewie poznania dobra i zła, którzy nie pozwalaliby uczniom spożywać owoców tego drzewa? – Mógł, On jednak nie postawił żadnej ochrony, lecz pozostawił uczniom wolność. Jakie byłoby rozstrzygnięcie sprawy, gdyby ci Aniołowie stali przy drzewie ze swoimi ogniowymi mieczami i nie pozwalaliby nikomu go dotknąć? – Do teraz bylibyśmy sprawiedliwymi ludźmi. Lepsza jednak Wolność osiągnięta negatywnym sposobem, niż ograniczenia. Ograniczenia istnieją wszędzie. Ograniczenia istnieją na przykład w życiu starotestamentowym, istnieją również w życiu nowotestamentowym, ograniczenia istnieją również w życiu sprawiedliwych. Jednak w życiu ucznia nie ma ograniczeń. Tak każdy jego uczynek jest świadomy i rozumny.

 

Mówię: istnieją na świecie trzy sytuacje, w których możecie się znaleźć. Pierwsza sytuacja: jesteście rozumną istotą, którą świat Niewidzialny wysyła na Ziemię i daje ciało, nie pytając, czy tego chcecie, czy nie chcecie – taka jest sytuacja człowieka starotestamentowego. Druga sytuacja: wysyłają was na Ziemię, dają wam ciało i korzystacie z dodatkowej małej wolności wybrania się tam, dokąd chcecie pójść – to jest sytuacja człowieka nowotestamentowego. Trzecia sytuacja: wysyłają was ze świata Niewidzialnego na Ziemię przy najbardziej sprzyjających warunkach do nauki, przez co korzystacie ze znacznie większej wolności – taka jest sytuacja człowieka sprawiedliwego. W życiu starotestamentowym będziecie spłacać swoje grzechy i będziecie się męczyć, w życiu nowotestamentowym będziecie siebie samodoskonalić, w życiu sprawiedliwego będziecie pomagać innym, a gdy przyjdziecie na Ziemię jako uczniowie, będziecie studiować pierwszą regułę, za pomocą której można zastosować Miłość w waszym życiu. W Miłości, ja określam sam siebie, swoje uczynki, stosunki z ludźmi oraz Doskonałymi istotami. Jeśli jakiś człowiek zbliży się do was, wasze relacje do niego są już określone, już wiecie, jak postąpić z tym człowiekiem. Możecie mówić do niego w sposób bardzo miły, przy czym wasz stosunek do niego byłby nienaturalny. Możecie mówić do niego w sposób grubiański, przy czym wasz stosunek do niego nadal będzie nienaturalny. Pytam, jaki jest najbardziej prawidłowy sposób, w jaki powinniśmy mówić do ludzi? Będziecie do nich mówić tak, jak mówicie do samego siebie. Będziecie dla nich tak pobłażliwi, jak do samego siebie.

 

Mówię: ci z was, którzy chcą wejść na Drogę ucznia, powinni posiadać wysoki ideał. Powinni oni badać owo wewnętrzne ograniczanie siebie. Ci, którzy żyją życiem starotestamentowym, mówią: „Dość już mamy tego życia, nie chcemy więcej żyć”. Ktoś inny mówi: „Nie chcę już żyć, chcę umrzeć”. Mówię do niego: dobrze, ale czy jest ktoś, kto cię pogrzebie? Skoro chcesz umrzeć, powinieneś znaleźć kogoś, kto by cię pogrzebał. Ziarno wychodzące ze spichlerzu, powinno znaleźć człowieka, który by je posiał na niwie. Nie wystarczy je tylko wyprowadzić ze spichlerza i porzucić gdzieś, nie jest to rozstrzygnięcie sprawy. Jeżeli umrzesz i nie ma nikogo, kto by cię pogrzebał, stracisz swoje przeznaczenie na świecie. Zatem, pod słowem: „umieranie” mamy na myśli posiewanie. Chrystus powiedział: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”[7]. Pytam zatem, jak chcesz umrzeć – jako żytnie ziarno, które umiera i jest pogrzebane w ziemi, czy bez umierania/pochówku? Kiedy żytnie ziarenko umrze, zakopane w ziemi, przynosi obfity plon i przechodzi z jednego stanu do innego. W każdym cierpieniu jesteście zakopani w ziemi, podczas każdej katastrofy, w wielkim smutku, gdy chcecie umrzeć, rzucić się z jakiej wysokiej skały, lub utopić się, powiesić, czy dźgnąć nożem... itd. Wszystkie te pomysły przychodzą z zewnątrz, nie są one waszymi pragnieniami. Nalezą one do waszych towarzyszy z przeszłości, którzy udzielają wam tych rad. Ktoś z nim mówi tobie: „Jeśli chcesz zakończyć swoje życie, weź jakiś rewolwer albo kielich trucizny”. Nie, nie, tak łatwo nie można zakończyć życia. Potłuczone szkło nie rozstrzyga o ludzkim życiu, ani spalone domy, czy umieranie ludzi. Ani cierpienia, ani męczarnie, ani niewiara, ani pokusy nie są w stanie rozstrzygnąć Życia.

 

Czym jest Życie? – Jest ono starszą córką Boga, której jako jedynej możecie używać jako nauczycielki. Ona zaprowadzi was do waszego Nauczyciela. Nauczyciel ma czterech uczniów na tym świecie, których On kocha. Jeśli ci uczniowie polecą was Jemu, On przyjmie was do Szkoły. Jeśli Miłość poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły. Jeśli Światło poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły. Jeśli Pokój poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły i wreszcie jeśli Radość również poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły. Jeśli ci czterej uczniowie wspomogą was, Nauczyciel otworzy drzwi Szkoły, da wam wolne wejście, pobłogosławi was, pozna was z innymi uczniami i od tej chwili będziecie mieć dostęp do Szkoły. Jeżeli nie poleciła was Miłość, wasz Nauczyciel nie może was przyjąć. Ja nie mówię o Miłości jako rozumnej sile ani wewnętrznym uczuciu/odczuwaniem, ale mówię o Miłości jako o jednej z Rozumnych istot, pierwszej w swoim rodzaju. Jest ona najpotężniejszym Duchem, najsilniejszym Aniołem. Nie ma piękniejszej, silniejszej i szlachetniejszej istoty niż Miłość. Gdy spojrzysz na oblicze tego Anioła, każdy smutek znika. Gdy cię spotka, przytuli cię, pogłaszcze, a po jego uściskach, wszystkie twoje cierpienia, wszystkie twoje grzechy znikają. I gdy potem spojrzysz w lustro, zobaczysz, że jesteś do niego podobny. Gdybyś jednak powiedział, że to wszystko jest twoje, od razu stałbyś się na powrót ciemny. Dlatego, przytul tego Anioła, podziękuj mu i powiedz: „Pozostań przy mnie, nie pozostawiaj mnie. Od teraz będę szedł twoimi drogami. Pracuj we mnie od wewnątrz, nie pocieszaj mnie tylko z zewnątrz. Mów mi o moim Nauczycielu, ja będę cię słuchać”. I wtedy on zacznie słodko i ciekawie mówić. Ten Anioł Miłości jest najstarszą córką Boga. Mówi ona tak słodko, że gdy ktoś usłyszy jej głos, nigdy jej już nie zapomni.

 

Mówicie: „To pierwsza Miłość”. Wszyscy mówicie o pierwszej Miłości, lecz żaden z was jej nie zatrzymał. Niektórzy z was doświadczyli pierwszej Miłości przez jedną sekundę, drudzy – przez pięć sekund, trzeci – przez dziesięć, tylko niewielu doświadczało jej przez sześćdziesiąt sekund. Miłość przejawiona to ogromna wielkość. Doświadczyć jej tylko przez sześćdziesiąt sekund, to wielka rzecz. Ponieważ jedna skala fizycznego świata jest bardzo duża, nie wiem w takim razie co nam da taki mały okruszek, przyniesiony przez wrony. Eliasz nie znał wtedy prawa pomniejszania, lecz gdy znalazł się w takich ograniczających warunkach życia, nauczył się go. Kiedy wrona przynosiła mu malutkie kawałki chleba, nie był on już wielkim człowiekiem, ale zajmował położenia małego motyla, tak że z tego pokarmu nawet coś pozostawało.[Nie rozumiem, o co chodzi Alicja wyjaśniana jest tu istotność małych rzeczy] (1 Król 17: 3-6) On mówił: „Panie, obfity jest pokarm, który mi posyłasz”. W ten sposób Eliasz się pomniejszył i zadowalał pokarmem, które nasyciłoby wrony. To prawo działa również w stosunku do Boga. Czasami Bóg przychodzi do nas, pomniejszając się, by nas podwyższyć. Boskie błogosławieństwo przyświeca nie wielkim, ale małym sprawom. Na przykład małe ziarenko pszeniczne zawiera wszystkie warunki wielkiego Życia. Tak samo wy zawieracie wszystkie warunki wielkiego Życia. Gdzie są one ukryte? – W waszym umyśle, w waszym sercu, w waszej duszy i w waszym Duchu. Do tego jednak wymagany jest czas. Abyście stali się uczniami najpierw powinniście wejść do Szkoły, potrzebny jest jednak czas, by zrozumieć Miłość, Światło, Pokój i Radość na pewnej planecie. Czasu Bóg dał, ile zechcecie. Czas jest nieskończony, nie posiada ani początku, ani końca. W stosunku do czasu czasami Pan mówi: „Zaczekasz trochę!”. Umrzesz przedwcześnie, płaczesz, Pan mówi do ciebie: „Zaczekasz trochę, jest czasu, znów cię zawołam. Wtedy dam ci do dyspozycji czasu, ile zechcesz”. Mówisz: „Panie chcę żyć sześćdziesiąt lat, kontynuować swoją pracę”. On cię pyta: „Czy chcesz więcej lat? Dam ci dodatkowo dwadzieścia lat”. Żaden z was nie wytrzymał do stu dwudziestu lat. W jakim stanie znajdziecie się, jeżeli jesteście na sto dwudzieścia lat i rozejrzycie się (dookoła) – sam na Ziemi, samotny, niekochany, wyobcowany. Wasi koledzy odeszli, nowe pokolenie nie zna was, nie szanuje, wszyscy na was spoglądają i mówią: „Czemu ten starzec nie odejdzie, co tu jeszcze robi na Ziemi? Jego umysł nie może pojmować nowych czasów”. Powiecie: „Przynajmniej ten starzec posiada jakieś doświadczenia”. Jakie tam doświadczenia?

 

Przytoczę wam przykład z dziadkiem Stojanem Pendżurskim, który miał sto lat. Zebrał pewnego dnia wszystkie dzieci dookoła siebie i zaczął opowiadać: „Dzieci, dzieci, czy wiecie jakich rzeczy nauczył się wasz dziadek za życia? Czy wiecie, ile zniosła moja głowa? Kiedyś, gdy byłem dwudziestoletnim chłopem, poszedłem do Austrii zarobić, byłem ogrodnikiem. Pewnego dnia napisali do mnie z domu, że mnie zaręczyli. Od razu odebrałem pieniądze, które zarobiłem, i poszedłem do domu radosny i wesoły. Kiedy przechodziłem przez Starą Płaninę[8], złapali mnie tureccy rozbójnicy, okradli mnie i wróciłem do domu biedny i zraniony. Odeszła moja narzeczona. Nie mogłem się ożenić. Dzieci, czy wiecie, co to znaczy pracować za granicą całe dziesięć lat tak, jak ja pracowałem w Austrii, i utracić wszystkie swoje pieniądze w jeden dzień? Powróciłem znów do Austrii, wziąłem dwóch współpracowników do opieki nad jednym ogrodem, lecz po tym, jak przepracowaliśmy dziesięć lat, oni mnie okradli. I znów powróciłem do Bułgarii ze swoimi starymi rzeczami, nie mogąc się (nawet) ożenić. Tak stałem się człowiekiem w wieku czterdziestu pięciu lat i powiedziałem sobie: „Raz mnie złodzieje okradli, drugi raz – moi współpracownicy. Co teraz robić?” Wreszcie, na dobre czy na złe (Alicja: jakie jest polskie powiedzenie na nieokreśloność przyszłości/sytuacji) zdecydowałem się ożenić się z bogatą panną – sprzedałem swoją wolność. No i co wyszło z tego małżeństwa? Ta kobieta biła mnie dwa razy dziennie. Czy widzicie dzieci, jak się nacierpiałem przez tę kobietę? Nie dość tego, urodził mi się syn i córka, którzy zachowywali się jak swoja matka. Gdy wyrosły, syn mnie łapał za nogi, córka – za włosy, a żona biła mnie od góry drewnem. Oby was Pan nie wystawiał na takie próby!”

 

To są doświadczenia dziadka Stojana Pendżurskiego. Pytam, jaka jest w tym filozofia, że ukradli go złodzieje, że okradli go współpracownicy, że biła go jego żona, syn i córka? Wy wszyscy macie takie doświadczenia. Kto z was nie był bity? W czym tkwi jednak rozstrzygnięcie sprawy? Zwraca się dziadek Stojan Pendżurskiego do dzieci i pyta je: „Dzieci, choć jesteście młodzi, a ja tak stary, czy nie moglibyście powiedzieć mi, co mam robić teraz? Ja nie wiem, czemu moja głowa tak dużo cierpi. Sam nie mogłem zarobić, ze współpracownikami także, z małżeństwa tylko pobicie wyniosłem. Powiedzcie mi, dzieci czy to moje grzechy spłacam, czy to grzechy mojej matki i ojca, czemu przytrafia mi się to wszystko?” – „Nie wiemy, dziadku”. – „Pilnujcie swoich umysłów, dzieci, by wasze głowy nie cierpiały tak, jak moja”. Taki był wniosek dziadka Stojana Pendżurskiego.

 

Proszę was, jeśli pośród was jest jakiś Stojan, by się na mnie nie obrażał, że wziąłem jego imię, bo jakiegokolwiek imienia bym nie wziął, ktoś z was je będzie nosił. Ja mówię o dziadku Stojanie Pendżurskim. W tym przykładzie widać trzy życia, które człowiek powinien rozstrzygnąć na Ziemi. Sytuacja z rozbójnikami przedstawia życia starotestamentowego, ze współpracownikami – nowotestamentowego, moment, gdy córka bije swojego ojca, pokazuje jaką drogę powinien przejść sprawiedliwy. Powiedzcie mi, który sprawiedliwy nie jest bity jak dziadek Stojan Pendżurski? Który malarz nie jest bity jak należy? (W sensie nie (zostal pobity)/(cierpiał) tak jak wszyscy inny; chodzi o powiedzenia ze brak wyjatków – wszyscy cierpią) Gdy mnie zapytacie czemu tak jest, nie mogę wam odpowiedzieć, lecz mówię, że jest to faktem. Jest to zadanie, które wszyscy powinniście rozstrzygnąć.

 

Ja nie będę się zatrzymywał i rozstrzygał kwestii należących do życia starotestamentowego i nowotestamentowego, bo uważam że jesteście wystarczająco mądrzy i sami je rozstrzygnęliście (Alicja: to ma być czas przyszły lub nieokreślony, a nie przeszły. Chodzi o to że w każdej chwili/sytuacji możemy swobodnie wybrać jak zareagować, zgodnie z którego rodzaju życia). Ja daję wam wskazówki, jaka powinna być Droga ucznia. Droga ucznia powinna być drogą Miłości, drogą Światła, drogą Pokoju i drogą Radości. Czy możecie wejść na tą drogę nie w przyszłości, lecz właśnie teraz, właśnie w tej chwili? Miłość nie zależy od waszej wiedzy. Wiedza to sprawa drugorzędna. Miłość nie zależy również od waszej siły, ani od waszej piękności. Wiedza, siła, piękność, to są tylko warunki, które wasza dusza może wykorzystywać, by rozwiązać zadania swojego życia. Z bardzo małymi wyjątkami, Miłość jest w stanie rozwiązywać wszystkie trudne sprawy. W stanie, w którym się obecnie znajdujecie, Miłość może rozstrzygnąć siedemdziesiąt pięć na sto z waszych męczarni. Męczarnie to zadania, których uczeń nie powinien unikać. Jeśli zacznie narzekać, że Pan dał mu takie zadanie, nie może on być uczniem. Przeciwnie, powinien on powiedzieć: „Panie, dziękuje Ci, że dałeś mi to trudne zadanie”. Skoro Pan czy twój Nauczyciel stawiają cię przed trudnym zadaniem, mają wysokie mniemanie o ciebie. Kiedy twój Nauczyciel nie sprawdza cię podczas lekcji, kiedy nie daje tobie zadania (do rozwiązania), właśnie wtedy nadejdzie zło. Jeśli jesteś starotestamentowy, będziesz się złościł, jeżeli jesteś nowotestamentowy, skusisz się, jeśli jesteś sprawiedliwy, zrobisz się cierpiący. Takie są stany. Jeśli znajdujesz się przed wielką próbą, co zrobisz? Jeśli życie starotestamentowe ma na ciebie decydujący wpływ, staniesz się złym/złośliwym i powiesz: „Czy to akurat ja jestem największym grzesznikiem, że Pan wysłał mi takie wielkie próby? Moja głowa posiwiała od tych cierpień”. Jeśli życie nowotestamentowe ma na ciebie decydujący wpływ, skusisz się i powiesz: „Czemu te cierpienia spadają na mnie? Oto ja modlę się trzy razy dziennie, czytam Ewangelię i gdy sprawdzają mnie podczas lekcji, po tym jak uczyłem się przez cały dzień, nauczyciel wstawia mi trójkę, a tamtemu uczniowi, który uczy się mniej, daje szóstkę. Jest jakiś powód, pewnie nauczyciel nie jest dobrze do mnie nastawiony”. Jeżeli określasz charakter swojego Nauczyciela na podstawie ocen, które ci wstawia, wtedy zrozumiałeś częściowo życie starotestamentowe i częściowo nowotestamentowe.

 

Mówię zatem: zadanie, które macie rozwiązać w swoim życiu, jest trudne? Dlaczego? Ponieważ znajdujecie się w trudnych warunkach, lecz powinniście wiedzieć, że Bóg jest Bogiem Miłości, Światła, Pokoju i Radości. Pan panuje nad Niebem, Pan posiada Życia. Pan niesie wieczne Wesołości, Pokój dla duszy.

 

Co pokazuje nam pogada tego ranka? Dziś ja mówię o uczniu i spójrzcie na niebo, zobaczcie, jak ładnym Pan je uczynił. To czyste, jasne i przyjemne niebo jest dla ucznia, on jest ukochanym Pana. Uczniowi, który chce się uczyć, Pan zapewnia wszystko, co najlepsze. Uczeń ten mówi: „Panie, wszystko, co mi dajesz, jest ładne. Ja się cieszę, że mogę rozwiązywać zadania, które mi dałeś”. Ten ładny dzień nie jest dla starotestamentowych, ten ładny dzień nie jest dla nowotestamentowych, ten ładny dzień nie jest również dla sprawiedliwych. Ten ładny dzień jest dla ucznia, który chce się uczyć – dla ukochanego Boga. Zatem tylko uczeń może powiedzieć: „Ładny jest ten dzień”. Nie powie on tego na głos, lecz poczuje w swojej duszy, że jest to Boska zgoda. Pokazuje to, że jeżeli wchodzicie na Drogę ucznia, zgodnie z tym, co wam mówię, wasze wewnętrzne niebo będzie tak samo jasne, wasze serce będzie tak samo czyste, jak niebo, które mamy dziś. Również wasz umysł i wasza dusza będą jak dzisiejsze niebo – bez chmur, czyste i jasne.

 

Teraz, chcę, byście mnie zrozumieli prawidłowo. Ja uważam na swoje słowa, by nie powstały w was mylne wnioski, byście nie spodziewali się więcej, niż można wam dać. Na przykład często robiłem takie doświadczenie: dawałem komuś gruszkę, lecz on był niezadowolony, chciał większą. Daję mu większą, lecz znów jest niezadowolony, chce jeszcze jedną dla swojej córki. Daję mu również dla niej, lecz znów jest niezadowolony, chce również dla swojego przyjaciela. W ten sposób weźmie dla swojego przyjaciela, weźmie dla tego i tamtego, spojrzysz na niego, a on już ma z dziesięć gruszek. Czy rozda je tym, dla których je wziął, to już inna sprawa. Patrzę potem na niego, usiadł pod jakimś drzewem w cieniu i zajada je sobie sam, jedna po drugiej. Przedstawia/Reprezentuje on jednocześnie i swoją córkę i swojego przyjaciela. Takie jest jego pojmowanie. Zło nie tkwi w tym, że ten człowiek chce więcej, lecz w nieprawidłowym podziale otrzymanych dóbr. Nie zrozumiał on sensu rzeczy. Jednak uczeń, wchodzący w Życie, powinien zrozumieć jego sens, po to, by mógł realizować się dobrze w tym Życiu.

 

Ktoś mówi: „Idee nowej nauki, które są teraz głoszone, nie są dla teraźniejszości, nie mogą one być zrealizowane”. Nie, właśnie teraz jest ich czas, lecz trzeba wiedzieć, jak je zastosować. Nie możesz przebić skały drewnem, lecz jeśli weźmiesz diamentowe wiertło, przebijesz ją. W Afryce są sondy, które spuszczają w ziemię na głębokość osiemset metrów i stamtąd wyciągają wodę. Takie sondy można spuszczać na głębokości nawet do dwóch tysięcy metrów, woda tam jest jeszcze lepsza. Dziś Ziemia jest bardzo mało przebadana. Istnieją pewne podziemne warstwy, do których współcześni naukowcy jeszcze nie dotarli. Dążeniem ucznia jest nie tylko przeniknąć tymi sondami na głębokość dwóch tysiący metrów w dół ziemi, lecz też wznieść w góry w przestrzeni wysokie słupy, blisko pięćset tysięcy kilometrów wysokości. Czy wiecie, jaka energia popłynęłaby w dół wzdłuż tych słupów? Stworzylibyśmy perpetuum mobile. Czy wiecie, jaki ocean energii jest ukryty w przestrzeni? Tym samym sposobem w waszym mózgu również ukryta jest wielka energia, która wymaga czasu i przestrzeni, by mogła zostać przejawiona i zrealizowana. Jedyną przyczyną tego, iż nie możecie zrealizować tego, co Bóg wam dał, jest zajmowanie się ideami, które pojawiły się później. Są to idee życia starotestamentowego. Odstawcie na bok życie starotestamentowe. Odstawcie na bok również życie nowotestamentowe. Ktoś mówi: „Ja chcę być sprawiedliwy”. Nie, odstawcie na bok również życie sprawiedliwego. Jedno starajcie się osiągnąć – życie ucznia. To jest nowością na świecie. Nie likwidujcie starego życia, lecz trzymajcie je z boku, by się nie mieszało z nowym życiem. Pierwsze trzy rodzaje żyć płyną w korzeniach całej ludzkości, lecz my nie możemy odizolować ich naraz. Ich odizolowanie powinno przebiegać stopniowo, wraz ze zdobywaniem prawdziwej wiedzy w Życiu. Czy możemy odizolować te życia póki nie zakończyliśmy życia ucznia? – Nie możemy. Nie chodzi tu o odizolowanie ich, ani o ich wykorzystywanie, lecz o wzniesienie się ponad nie.

 

Wiedzcie zatem: jeżeli złościsz się, jest to życie człowieka starotestamentowego. Jeśli ulegasz pokusie, jest to życie człowieka nowotestamentowego. Jeśli cierpisz, smucisz się, jest to życie człowieka sprawiedliwego. To wszystko jest dlatego, bo chcesz znaleźć człowieka któryby cię kochał, chcesz zdobyć Miłość na świecie. Kto może cię kochać jeśli nie twój Nauczyciel? Może cię kochać tylko ten, który ciebie uczy. Jeśli kochasz zwierzę i wywyższasz je do swojego położenia, jaką filozofię może to wnieść do twojego życia? Jutro to zwierze może umrzeć i ty będziesz cierpiał przez nie. Zatem, to co kochasz, powinno być nieśmiertelne, nie umierać. Nie powinno ono tracić swojego piękna, nie powinno tracić swojej inteligencji, nie powinno tracić swojej błogości i dobroci. Ja nie mówię o zewnętrznej dobroci, lecz o Dobru duszy. Obserwuję: Oto pewien człowiek, który mówi źle, lecz posiada coś ładnego, dobrego, szlachetnego w swojej duszy, przez co wpływa na innych ludzi. Tacy ludzie są dobrzy, szczodrzy, nie zwracają uwagi na sprawy marginalne w życiu.

 

Mówię: słuszne jest pragnienie ludzi, aby ich kochano. Jeśli jednak chodzi o współczesną miłość, która trwa od rana do popołudnia, co może ona nam dać? Tylko rozczarowania i cierpienia. Spróbowaliśmy już wielokrotnie tej miłości. Ktoś zapyta: „Czy człowiek może być żonaty?” Zrozumiejmy się dobrze. To prawda, że bez miłości nie można żyć, tak samo jak bez wody czy bez chleba, bez ciepła, bez światła... Światło i ciepło na świecie są prądami, które poruszają się z wielką prędkością. W takim razie, jeżeli zahamujesz światło i ciepło, one przysporzą ci największego cierpienia. Współcześni ludzie hamują te prądy i dlatego cierpią. Zatem, nie macie prawa hamować tego, co płynie. Czemu? Ponieważ wszystkie prądy są naturalne i powinniśmy je pozostawić, by płynęły spokojnie. Istnieją promienie światła, które wychodząc raz z ciebie, krążą po przestrzeni i po dziesięciu latach, gdy zatoczą koło, powrócą znów do ciebie. Ty jako człowiek, aby zatoczyć takie samo koło i powrócić do tego samego miejsca, z którego wyszedłeś, potrzebujesz przynajmniej dziesięciu milionów lat. Dlatego nie smuć się, nie płacz. Światło, które krąży w przestrzeni po dziesięciu latach znów powróci do ciebie i powie ci: „Dzień dobry”. Energie świetlne i cieplne poruszają się z ogromną prędkością, dlatego nie powstrzymujcie ich drogi, niech one płyną. Miłość płynie z taką prędkością, jakiej ludzki umysł nie jest w stanie sobie wyobrazić. Jeśli chcesz zahamować Miłość, którą Bóg wprowadza do ciebie, przysporzysz sobie największego nieszczęścia. Pozostaw Miłość, by płynęła przez ciebie! To, co Bóg zaplanował dla ciebie, jest wielką rzeczą. Przemyślał On i określił dla każdego człowieka wielkie rzeczy. Twój wielki Nauczyciel określi tobie towarzysza, z którym będziesz się uczył razem. Ten twój towarzysz będzie jednym z mądrzejszych uczniów. Nie będzie przypominał adepta, który przyszedł pod drzewo poznania dobra i zła, i przysporzył wielkiego cierpienia obojgu uczniom w Raju. Teraz są potrzebni uczniowie, którzy powinni powrócić do drzewa poznania życia. Zatem Życie pochodzi od Miłości. Dlatego każdy, kto pragnie znaleźć to właśnie Życie, nie musi wkraczać ani drogę życia starotestamentowego, ani na drogę życia nowotestamentowego, ani drogę sprawiedliwego, lecz powinien wejść na Drogę ucznia.

 

Chrystus zwraca się do swoich uczniów i mówi do nich: „Już was nie nazywam sługami, już przeszliście tę drogę, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Co usłyszał? – O potężniej, o wielkiej Wiedzy na świecie, której sami oni doświadczą. Chrystus zapoznał swoich uczniów z siłami Przyrody, dlatego przy jednej okazji Go zapytali: “Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich, tak jak Eliasz uczynił?”[9]. Chrystus odpowiedział im: „Ten ogień nie jest na teraz. Sprowadzicie ogień do serc ludzi, a nie na zewnątrz nich. Wewnątrz, do ich serc wprowadzicie ten ogień. Jeżeli sprowadzicie ten ogień zewnętrznie, stracicie swoją drogę jako uczniowie. Ja nie przyszedłem po to, aby tracić dusze ludzkie, ale żeby dać życie i to obficie”. Oznacza to: „Ja nie jestem starotestamentowym, nowotestamentowym, ani sprawiedliwym, lecz Nauczycielem”. Czyim? – Ucznia. Dlatego mówi się w Ewangelii: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”[10]. Potrzebny jest wzór dla świata.

 

Teraz, jako uczniowie ściśle utrzymujcie w swoich myślach, że uczeń jest wolnym, by słuchać kogokolwiek, niezależnie od tego, czy doradza on dobrze czy źle, lecz gdy przychodzi do zastosowania, niech powie: „Bracie, ja powinienem rozpocząć najpierw od Miłości, potem od Światła, potem od Pokoju i wreszcie od Radości”. Jest to wewnętrzne połączenie ucznia z Bogiem. Nie nudząc się, ja mogę słuchać każdego człowieka, który mówi do mnie o Miłości, o Świetle, o Pokoju i o Radości, cały dzień, a nawet całe swoje życie.

 

Niektórzy z was, którzy mnie słuchacie, powiecie: „Nasz Nauczyciel chce, abyśmy opuścili świat”. Nie, ja nie jestem z tych, którzy chcą, abyście opuścili świat. Ja nie jestem z tych, którzy chcą, abyście opuścili szkołę. Ja chcę, abyście rozstrzygnęli wszystkie trudne zadania z programu szkolnego. Ja chcę, abyście rozstrzygnęli wszystkie trudności w Życiu. Każdy kto pokona największe męczarnie, będzie miał mój szacunek. Spotkałem jednego sprawiedliwego, który uchodził za ucznia. Powiedział do mnie: „Nauczycielu, dziś moi znajomy pobili mnie. Miałem za dużo krwi, więc oddałem im trochę. Pozdrowili mnie oni w szczególny sposób, lecz dziękuję Bogu, ponieważ we mnie istniały pewne błędy, które w ten sposób zniknęły”. Potem uśmiechnął się do mnie i poszedł w swoją stronę. Potem jedna z sióstr opowiadała mi jedno swoje doświadczenie, przez które przeszła. Opowiadała: „Idę sobie między iglakami Wschodu, a w odległości dwóch, trzech kroków przede mną inna siostra spieszy się dokądś. W pewnej chwili złapała jedną z gałązek, by utorować sobie drogę i równie nagle ją puściła. W tej samej chwili ja się zbliżyłam i gałąź silnie uderzyła mnie w białko oka, skąd pociekła mi krew”. Mówię: „Podziękuj, że łatwo się spłaciłaś, gałąź mogła cię uderzyć w źrenicę oka i wtedy byłoby niebezpieczniej. Idź i przemyj swoje oko czystą wodą. Powinna byłaś iść przynajmniej dwadzieścia kroków za nią, a nie tak blisko”. Co uczyniłaby ta siostra, gdyby była z ludzi starotestamentowych? – Dogoniłaby pierwszą, by nią potrząsnąć i powiedzieć jej: „Czemu idziesz tak nieuważnie?! Czy nie mogłaś przytrzymać gałęzi, póki ja jej nie złapię”. A ona powiedziała: „Ja jestem winna, powinnam była iść trochę dalej za nią”. Wszyscy ludzie mają tę słabość – idą blisko jeden za drugim. Kiedy przechodzicie przez las, powinniście iść przynajmniej dwadzieścia kroków dalej jeden od drugiego. Puszczając w ten sposób gałęzie, wielu ludzi straciło wzrok i stawało w ten sposób kalekami. W Życiu ludzie się zbliżają, lecz ta bliskość w tym przypadku nie jest żadną cnotą. Kiedy podróżni idą przez las, powinni iść na odległości przynajmniej dziesięć metrów jeden od drugiego.

 

Mówię: ten ładny dzień, który mamy dziś, jest dla ucznia. Pokazuje on nam jaka jest Droga ucznia. Jak widzicie Droga ta jest wielka.

 

Chrystus mówi: „Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, potem przyjdź i chodź za Mną!”[11]. A ja wam mówię: idźcie i rozdajcie swoje życie starotestamentowe. I ja wam teraz mówię: „Idźcie i rozdajcie swoje życie starotestamentowych, które posiadacie. Potem rozdajcie swoje życie nowotestamentowych. Wreszcie rozdajcie też życie sprawiedliwych, które posiadacie i wtedy idźcie do waszego Nauczyciela! On was powita. Jeśli jednak pójdziecie do swojego Nauczyciela z rozwartej na bok togą, naszyjnikami i swojej wielką dumą, On będzie wiedział, jak was przywitać. Uśmiechnie się do was i powie wam: „Przyjdziecie innym razem, po pewnym czasie. Na razie w Szkole brak miejsc. Kiedy przyjdziecie za rok, zjawicie się na konkurs, zobaczymy jakie będą wtedy warunki przyjęcia”. I tak rok po roku będzie wam odmawiać, aż wreszcie nadejdzie starość i powiecie: „Żałuję, że nie mogłem wejść do szkoły”. Do szkoły jednak należy wejść. Najlepsza rzecz w Życiu to wejście do Szkoły jako uczeń. Pytacie: „Kiedy, czy w następnym roku?”. – Nie, nawet dziś, nawet przed popołudniem. Jeśli teraz nie wejdziecie, czas jest już stracony. Teraz, jeszcze w tej godzinie, póki ja mówię. Kiedy przestanę mówić wszystko jest już skończone. Kiedy zakończę swój wykład, możecie kołatać, ile chcecie, możecie nawet wszystkie bramy rozwalić – już się skończyło. Teraz wszyscy możecie wejść do Szkoły, lecz bez swojego bagażu. Przypomnijcie sobie wiersz, w którym Chrystus mówi: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”[12].

 

Pierwsza rzecz, poprzez którą może się nam udać, to wewnętrzny proces wyzwolenia dokonujący się w nas. Wszyscy powinniśmy się wyzwolić! Jak? – Wysłuchując siebie nawzajem, pomagając sobie nawzajem. Indywidualizacja obserwowana we współczesnej kulturze prowadzi życie w złym kierunku. Dziś jest wielu ludzi, którzy pod wpływem niewiedzy niszczą swoje życie. Trudno jest, kiedy w duszy pojawi się jakiś wielki smutek. Takiemu człowiekowi należy pomóc, albo poprzez miłe słowo, albo poprzez miłe spojrzenie. Czasami znajdujesz się w dołku finansowym, nie masz nawet piątaka w kieszeni. Musi wtedy przyjść jakiś bogaty człowiek i pomóc ci. Ktoś inny utonął po uszy w długach i mówi do mnie: „Porozmawiaj ze mną, mów do mnie, dodaj mi nadziei! Spróbuj postawić się w mojej sytuacji”. Patrzę na niego, ma polisę wartości dwudziestu tysięcy lewów, którą musi spłacić w terminie. Gdybym zaczął do niego mówić, do czego posłużą mu moje słowa: „Nie bój się, Pan jest wielki, On ma do dyspozycji wielu Aniołów, którzy przyjdą i pomogą ci. Oto, temu i temu panu w Ameryce pomogli w ten sposób” itd. Jednak ja skracam swoje przemówienie, biorę czek wartości dwudziestu tysięcy lewów, podpisuję go, daję mu czek i mówię: „Pójdziesz do Narodowego Banku pobrać te pieniądze”. On bierze czek i wychodzi. W ten sposób sprawa jest rozstrzygnięta. Trzeba dać coś światu. Kiedy Bóg mówi, On zawsze daje.

 

A więc, tylko na Drodze ucznia możemy prawidłowo rozstrzygnąć Życie. W pozostałych trzech rodzajach życia metody i sposoby są inne. Ułuda, której powinniście się strzec, to przekonanie, że do Królestwa Bożego można się dostać za palenie świec, dobre uczynki, odpusty i tym podobne. Do Królestwa Bożego nikt za palenie świec nie wejdzie. Nikt się tam nie znajdzie za dobre uczynki, ani dlatego, że kogoś przekupił. Jakiś człowiek nauczył was czegoś i potem mówicie: „ Mogę się zrewanżować temu człowiekowi”. Jak? – „Płacąc mu”. Nie, ten Nauczyciel nic nie weźmie, on nie pracuje za pieniądze. Drogie są wykłady tego Nauczyciela. Pytam, ile zapłaciliśmy za przyjście na ten świat? Jeśli podejdziecie do tego matematycznie i policzycie, ile kosztują warunki, w których żyjemy, zobaczycie że na każdego z nas są wydawane miliardy lewów żywej energii. Ta energia nie znajduje się tak łatwo. Na przykład, jeżeli stracicie swoją witalność lub jeśli stracicie Światło swojego umysłu, zobaczycie, że nie można go dostać tak łatwo. Energia ta nie znajduje się na Ziemi. Wielu ze współczesnych ludzi cierpi na neurastenię. Dlaczego? – Utracili oni dużo z tej żywej energii, swojej witalności, wskutek czego dochodzi do przebycia/pęknięcia (energetycznych) w ich układzie nerwowych. Wtedy życiowy magnetyzm i życiowa elektryczność wyciekają z człowieka i odczuwa on wewnętrzną słabość w sobie, wewnętrzne wyczerpanie. Taki człowiek niczym się już nie interesuje.

 

Nie stanowi to jednak żadna filozofia Życia. (to zdanie odnosi się do poprzedniego) Człowiek powinien uczyć się w szkole Życia do najstarszych lat. Nawet studwudziestoletni, powinien się uczyć. Człowiek powinien uczyć się do ostatniej godziny, do ostatniej chwili swojego życia. Gdy wyzwoli się od swojego ciała, jest już młody. Dusza człowieka jest zawsze młoda. Ubiera się on w inne ciało, w którym istnieje wieczna młodość. Kiedy ciało starzeje się, u człowieka powstaje smutek. Czemu? – Ponieważ odseparował on życie ciała od życia duszy. W każdym starzejącym się ciele płynie życie starotestamentowe, a pozostawia ono swoje głębokie ślady. Życie nowotestamentowe również pozostawia głębokie ślady w ciele człowieka, życie sprawiedliwego także. W ogóle te trzy życia niszczą ciało człowieka i jego zadanie na tym świecie pozostaje nierozstrzygnięte. Oto dlaczego, wchodząc do drugiego świata, napotykamy wielkie sprzeczności [trudności?].(Alicja: Czy sprzeczność to nie rodzaj trudności?)

 

Chrystus mówi: „Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem”[13]. „Ja jestem Drogą”. – Jedna jest Droga, ale ta droga posiada trzy rozgałęzienia. „Ja jestem Prawdą”. – By człowiek posiadał w sobie Prawdę, koniecznie powinien posiadać Pokój w swojej duszy, a pokojowy może być tylko człowiek mający po swojej stronie Mądrość. „Ja jestem Życiem”. – Jedno jest Życie i wypływa ono z Miłości.

 

Mówię: niektórzy z uczniów, którzy teraz wstępują do szkoły, są wciąż słuchaczami. Dlatego powinni oni czerpać z doświadczenia starszych, bardziej zaawansowanych od nich uczniów. Istnieje pośród was słuszny/poprawny wyścig/konkurencja. Teraz wszyscy uczniowie chcą zbliżyć się do Nauczyciela. Tak nie wolno. Czasami będziecie uczyć się jeden od drugiego. Będziecie dopytywać się bardziej zaawansowanych uczniów na temat zadanych ćwiczeń. Pomiędzy wszystkimi uczniami powinien istnieć wzajemny szacunek. Młody uczeń powinien odnosić się z szacunkiem do starszego. Jeżeli młodzi, nowi uczniowie nie uszanują starszych, tzn. tych, którzy uczyli się i wiedzą więcej od nich, pewnego dnia znajdą się w takiej samej sytuacji. „Taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą”[14] – mówi się w Piśmie Świętym. Mówicie: „Wiemy to”. Prawda, wiecie to, lecz jeszcze nie zdobyliście istotnej wiedzy o Życiu. Na przykład jesteś uczciwym człowiekiem, lecz bank nie daje ci pożyczki. Do tego, jesteś uczonym człowiekiem, ukończyłeś trzy fakultety, lecz warunki w Bułgarii są takie że jest za dużo urzędników i nie ma już miejsca dla ciebie. Masz o sobie duże mniemanie, lecz ludzie się na tobie nie poznają. Umiesz dobrze pisać, jesteś poetą. Napiszesz coś, ludzie tego nie doceniają, zapłacą ci tak mało, że zaczynasz żałować swojego trudu. Posiadasz uzdolnienia artystyczne, namalujesz jakiś obraz, lecz tego też nie doceniają. Jak widzicie istnieje coś istotnego w Życiu, czego ludzie nie wiedzą, wskutek czego ich sprawy się nie układają, jak powinny.

 

Kilka dni temu przyszedł do mnie malarz, zaproponował mi, bym kupił dwa jego obrazy. Ja mam regułę: za obrazy pieniądzy nie daję, na dodatek nie potrzebowałem obrazów. Żeby jednak go zachęcić, wziąłem jego obrazy i zapłaciłem mu za nie. Potem narysował źródła przy rzece. Zapłaciłem mu również za tę jego pracę. Jaki był wynik tego wszystkiego? – On nie użył pieniędzy przyzwoicie. Ja niczego mu nie powiedziałem, lecz pomyślałem: „Droga, którą idzie ten człowiek, doprowadzi go do strat”. Dlaczego? – Sztuki za pieniądze się nie sprzedaje. Malarz, który sprzedaje swoje obrazy, podobny jest do matki, która sprzedaje swoje dzieci. Każdy namalowany obraz to dziecko malarza. Powinien on wysłać to dziecko, by ono samo przyniosło mu pieniądze. Jak? – Wystawić swoje obrazy, by każdy z nich sam za siebie mówił: „Kto mnie chce zobaczyć, powinien coś za mnie zapłacić, nie zabierając mnie”.

 

Mówię: zgodnie z nowymi sposobami pojmowania Życia, powinniście dawać bodziec utalentowanym wśród was, interesować się ich ładnymi dziełami. Istnieją (stare) prace/opracowania (Alicja: pisemne prace domowe uczniów), których słuchałem drugi lub nawet trzeci raz. Dla mnie jest to dobre, bo ja uczyłem się przez to cierpliwości, ale czy wy osiągnęliście coś nowego dzięki temu? Lata temu przyszedł do mnie pewien uczeń ewangelista, by udzielić mi kazania o Ewangelii. Zaczął cytować wiersze od początku Ewangelii aż do końca. Trwało to całe trzy godziny. Zapytałem go potem: „Czy już skończyłeś?” – „Skończyłem”. – „Dobrze, ja też jestem z tego zadowolony. Chodźmy teraz pospacerować, przemyśleć te ładne wersety”. – „Tak, dobrze powinieneś pomyśleć, bo nikt inny nie cytował ich tak, jak ja to umiem. Czy wiesz, ile czasu poświęciłem temu? Całe dwadzieścia lat swojego życia poświęciłem tylko tym wersetom”. – „Tak, bardzo ładne są cytaty”. Mówię: jako uczniowie wy też nauczycie się tolerować. Jak ktoś chce wam udzielić kazania, wysłuchajcie go, nauczcie się ze wszystkiego wyciągać morał.

 

Powiedziałem wam, że ten sobór jest pierwszym w swoim rodzaju. Pod jakim względem? – Pierwszy dzień soboru rozpoczyna się dniem Miłości. Dlatego właśnie powinniście jeszcze tego dnia zastosować Miłość. Jeżeli rozpoczniecie z Miłością, wszystko będzie się wam układać, jak mówią Bułgarzy „pójdzie jak po maśle”. Wtedy też Światło przybędzie do was. Po czym poznacie, że Miłość działa w was? Okaże się to rankiem, gdy wstaniecie – jeśli nie ma w was żadnej kwaśnoty, świadczy to, że Miłość już działa w was. Nie wystarczy jednak, gdy sprawdzicie to tylko jednego dnia, jeśli przejdą dwa, trzy, dziesięć, sto, pięćset, tysiące, dziesięć tysięcy i sto tysięcy dni, a w was nie powstała żadna kwaśnota, żadne zaburzenie, oznacza to, że osiągnęliście nową Miłość. Nie mówmy na razie o tak wielkim przedziale czasowym – dziesięć lub sto tysięcy dni. Dla was dobrze by było, gdyby przynajmniej przez sto kolejnych dni waszego życia Słońce nie zachodziło, ani serce nie traciło swojej Miłości. Nowa Miłość idzie od Boga, od Aniołów, od wszystkich waszych braci żyjących na Ziemi i na górze w Niebie, oraz od wszystkich uczniów. Kiedy kładziecie się wieczorem i zaczynacie rozmyślać, poczujecie, że ta Miłość nadchodzi ze wszystkich stron – od zewnątrz, od środka, z góry, z dołu. Prześle ona kogoś, by do was zadzwonił i zapytał was: „Jak się masz?” Każdego wieczoru będzie przesyłała swoje pozdrowienia od kogoś i powie wam: „Dziś przesłałam wam koszyk winogron, koszyk gruszek, dzbanek miodu, parę nowych butów, nową czapkę, nowe ubrania”. Wy będziecie słuchać tylko, co wam przysłano. Poza tym poczta codziennie przynosić wam będzie tyle listów od tych Istot Miłości, że nie będziecie wiedzieli, co z nimi zrobić i odpowiecie im: „Proszę was, bracia, przestańcie na chwilę ze swoimi przesyłkami, aż zwolnię trochę miejsca w mojej skrzynce”. Tak postępuje Miłość. Wyróżnia się ona wewnętrzną obfitością.

 

Pragnę żeby poczta przynosiła wam pełne koszyki winogron, gruszek, jabłek, śliwek, fig, pomarańczy, bananów – samych najlepszych owoców, jakie istnieją na Ziemi. Odczytajcie to wszystko w duchowym sensie. Podziękujcie Bogu za dobro, błogość którą wam dał. Podziękujcie Bogu za miłe słowa, które do was wypowiedział. Bogu tylko dziękujcie. Jeżeli Jemu nie podziękujecie, cokolwiek do mnie mówicie lub kogo innego, nic nie da. Bóg jest źródłem wszystkich błogości. Jemu dziękujcie i do Niego kierujcie swój umysł i swoje serce. Podziękujcie Bogu za ładną pogodę, za piękne życie, za dobre warunki życia. Podziękujcie Mu, że przysłał was na Ziemię pośród tego narodu. Podziękujcie, że jesteście członkiem ludzkości, podziękujcie, że jesteście powiązani z Aniołami, oraz że czasami On sam chce rozmawiać z wami. Niektórzy z was umieją dobrze śpiewać, inni – malować, trzeci – pisać i mówicie: „Posiadam malutki talent”. Nie, Bogu dziękujcie za ten swój talent i wiedzcie, że małe talenty mogą się powiększać, stawać się wielkimi. Ja porównuję małe talenty do małej dziury, przez którą wchodzi światło. Im więcej rozwierasz tę dziurkę, tym więcej światła wejdzie. Jedynie od samego człowieka zależy otwarcie i rozwieranie tej dziurki, by stawała się ona coraz większa.

 

Mówię: będziecie głosić Miłość w swoim życiu. Jak? Przedstawię wam przykład: w pewnym gospodarstwie mieszkały razem w zgodzie dwie kozy i jedna małpa. Kiedy wieczorem kozy wracały z pastwiska, w ich sierści było pełno rzepów. Małpa, widząc, że wracają, szła do nich i zaczynała je oczyszczać – wyjmowała te wszystkie rzepy z ich sierści. Najpierw oczyszczała jedną, potem drugą, a gdy nie było nic więcej do roboty, zaczynała rzucać się na ich grzbiety, na ich głowy, raz na pierwszą, raz na drugą, ciągnęła je za uszy, drapała pazurami. Chciała przez to im powiedzieć: „Przynieście więcej rzepów”. Kozy beczały, chciały się wyzwolić od niej. Jaki wniosek wyciągniecie z tego przykładu? – Kiedy męczarnie nadejdą w waszym życiu, powinniście wiedzieć, że małpa wykonała swoją robotę i wy powinniście pójść do lasu.

 

Zanim zakończę wykład przytoczę wam jeszcze jeden przykład. To się wydarzyło współcześnie. Graf Berozy posiadał dobrego przyjaciela – Włocha imieniem Nuncio. W pewnym momencie Nuncio zakochał się w pewnej bogatej pannie, która jednak posiadała też innego kandydata. Ten ostatni dowiedziawszy się o miłości Nuncia znienawidził go tak bardzo, że wpadł na pomysł, by go otruć i pozbyć się niewygodnego konkurenta. Jak miał zamiar to zrobić? Chciał, żeby się nikt nie domyślił, żeby nawet sam Nuncio niczego nie poczuł. Jednak graf Berozy, który kochał swojego przyjaciela, przejrzał myśli jego przeciwnika. Pewnego dnia konkurent Nuncio przyszedł do jego domu i dał mu kielich słodkiego wina, do którego wsypał jedną z nowoczesnych trucizn, o własności powolnego lecz pewnego działania. Śmierć od tej trucizny następowała sześć miesięcy po jej wypiciu. W tym momencie graf Berozy znajdował się u/(w domu) swojego przyjaciela. Widząc że on podnosi kielich z winem, by je wypić, wziął swoją strzelbę i wystrzelił prosto w kielich. Kielich pękł i spadł na podłogi. Nuncio i jego konkurent się przestraszyli, lecz graf Berozy spokojnym głosem powiedział: „Przepraszam, chciałem sprawdzić, czy jestem dobrym strzelcem, czy mógłbym trafić w kielich, nie raniąc nikogo”. Nuncio nie podejrzewał, że jego przyjaciel, wybawił go tym od śmierci, również jego konkurent nie podejrzewał, że zostało to zrobione świadomie, z zamiarem uratowania życia swojego przyjaciela. Obaj oni pochwalili grafa Berozego za jego umiejętność posługiwania się strzelbą.

 

Mówię: kiedy podnoszą kielich z trucizną komuś, podnieście swoją strzelbę i skierujcie swój strzał na kielich. Cóż to za strzelba? – Wasza poprawna myśl. Skierujcie ją do kielicha z trucizną, by go rozbić! Jedyna rzecz, jaką wolno uczniowi, to rozbicia kielich z trucizną. Jest to metoda praktykowana od najstarszych czasów. Kielich to ludzkie przyjemności, utrzymujące ludzi w niewolnictwie. Wszyscy wiecie, co to są przyjemności. Ja pojmuję wyraz przyjemności w najszerszym sensie. Są one takim niewolnictwem, które spłacało się tysiącami lat. Dlatego kielich, który zniewala człowieka, powinien być rozbity. Mówię wam: odrzućcie kielich zatruwający wasze życia. Pomóżcie waszej duszy, pomóżcie waszemu umysłowi, pomóżcie waszemu sercu. Wy możecie sobie pomóc.

 

Jeden ze sposobów, w jakie możecie sobie pomóc, to modlitwa. My rozważamy modlitwę jako rozmowę z światem Niewidzialnym, rozmowę z Bogiem. „Modlić się” oznacza uczyć się mówić. Trzeba mówić. Dziś cierpimy, ponieważ nie nauczyliśmy się niebieskiego, Boskiego języka. Nie wystarczy, żeby się człowiek tylko modlił, lecz poprzez modlitwa ma wyrażać się cały Duch człowieka, cała dusza człowieka, cały umysł człowieka i całe jego serce. W tym, co człowiek chce od Boga, powinien być tylko jeden wewnętrzny sens. Gdy modlisz się, powiedz: „Panie, niech będzie Twoja Wola. Ja przyjmuję z serca wszystko to, co pochodzi z Twojej ręki i wykonam Twoją Wolę, nie przekraczając Twego prawa”. Tak samo uczeń powinien powiedzieć swojemu Nauczycielowi: „Nauczycielu, ja rozstrzygnę wszystkie zadania, które mi postawiłeś w Życiu”. Przyniosę je Tobie do oceny i jakakolwiek poprawkę uczynisz, ja ją przyjmę z gotowością”. Taka powinna być Nowa droga. Jeśli ruszycie tą Drogą, jeszcze dziś zauważycie, że dokonuje się w was wielka zmiana. Zobaczycie nowe Światło wylewające się na was. Poczujecie w swojej duszy taki Pokój i taką Radość, jakich nigdy w życiu nie zaznaliście. I tylko w ten sposób wasze życie nabierze sensu.

 

Teraz, niech młodość was nie kusi. Najpierw zainteresujcie się Miłością, nie młodością. Następnie zainteresujcie się Światłem, a nie młodością. Później zainteresujcie się Pokojem, a nie młodością, aż wreszcie nadejdzie sama Radość.

 

Teraz pozdrawiam was z Miłością. Co oznacza to pozdrowienie? Kogo pozdrawiamy? Czy pozdrawiamy kogoś, kogo kochamy? – Tylko podróżny jest pozdrawiany. Do tego, kogo kochamy, uśmiechamy się wewnętrznie i dajemy mu to, co mamy najlepszego. Dla niego powinniśmy otworzyć swoją duszę tak, jak Niebo otwiera się dla nas. Powinniśmy uśmiechnąć się do niego wewnętrznie i powiedzieć: „ Zapraszamy, od dawna się ciebie spodziewamy. Bardzo się cieszymy z twoich odwiedzin”.

 

Teraz wszyscy otwórzcie swoje dusze dla waszego Nauczyciela. Kto może, niech uczyni to jeszcze dziś, jeszcze teraz, nie czekając nawet dokończenie wykładu. Niech to będzie czyn doskonały. Wtedy pośród was będzie wewnętrzna harmonia. Chcę, aby wasze umysły były zharmonizowane, myślały o Miłości tak samo. Możecie zastosować Miłość na różne sposoby, jak uważacie najlepiej, jesteście wolni. Przy zastosowaniu Miłości nie ma żadnych strażników, ani Aniołów z ognistymi mieczami. Jesteście wolni, by wyrażać Miłość, jak uważacie najlepiej, nikt nie ma prawa was posądzać. Jeżeli tak postępujecie, zostajecie błogosławieni. My rozważamy modlitwy, które powodują przejaw Miłości.

 

Mówię: wszyscy otworzymy swoje serca dla nowego dnia. Jest on dniem Miłości, jest on dniem wiecznego Życia. Wierzę, że wszyscy przyszliście tu dla Nowego życia. Jeśli zajmujecie się starym życiem, wasze przyjście na Ziemię jest bezsensowne. Jeśli przyszliście na Ziemię głodni, bez obuwia, biedni, ze zniszczonymi i brudnymi ubraniami i wyślemy was z powrotem (w sensie po śmierci) w takim samym stanie, to wasze przyjście na Ziemię jest bezsensowne. Ja chcę, byście powrócili ładnie ubrani, dobrze nakarmieni, lecz nie przejedzeni, z pragnieniem zaspokojonym czystą, dobrą wodą, byście wrócili wysłuchawszy najlepszego kazania, które wskazało wam drogę ku wielkiemu celowi w Życiu, byście zaplanowali sobie program, nad którym będziecie pracować w przyszłości, tak by wszystkie męczarnie w waszym Życiu nie były w stanie odchylić was nawet o włos od waszej właściwej drogi, którą obecnie idziecie.

 

Ja wiem, wielu z was jest biednych, wielu z was jest chorych, wielu z was jest nieuczonych, wielu z was posiada ułomności, wielu z was jest prostych, nie wykształconych – o wszystkim tym wiem. Mówicie: „Czy Nauczyciel nie wie o tym wszystkim?”. Wiem i dlatego właśnie pokazuję wam drogę, na której znajdziecie to bogactwo. Wskazuję wam miejsca, gdzie można je znaleźć. Mówicie: „Nauczycielu, pójdź z nami, rozdaj nam z tego spichlerza”. – My nie nabieramy miarką, my żyta nie odważamy. Niech każdy będzie absolutnie wolnym, pójdzie i sam sobie weźmie tyle, ile potrzebuje. Każdy powinien być szczery, wiedzieć, że ta nauka ma zastosowanie.

 

Bóg panuje w Niebie, Bóg panuje na Ziemi! Każdą inteligencję, każdą wiedzę, każdą siłę, każde dobro i każdą moc, czy człowieczą, czy społeczną, czy narodową, czy całej ludzkości, zawdzięcza się Temu, który stworzył świata. Ten świat posiada również wyraz zewnętrzny. Jesteśmy członkami tego świata i powinniśmy wykonać Boską Wolę, jakakolwiek ona jest. Takie jest wielkie prawo wiecznego Życia, to jest wielkie prawo uczniów, którzy chcą zrealizować Dobro i to tak, jak jest ono opisane w Boskiej księdze, której wciąż nie wydrukowano na Ziemi.

 

Pragnę byście wszyscy zaczęli od Boskiej Miłości, by wasze serca i umysły były wolne. Niech Boski Duch i Boska Miłość będą z wami, byście byli przez cały dzień radośni i weseli.

 

19 sierpnia 1927 r., Sofia

 

Wykład „Droga ucznia” został opublikowany po pierwszy raz w zbiorze „Droga ucznia”, Sofia, 1927.

 

 

------------------------------------------------------------------------

[1] 1 Król 17: 3-6

[2] Mat 18:7

[3] Ps. 33:20

[4] Jan 15:10-11

[5] Mat 7:7; Łuk 11:9

[6] Rodz 2:16-17

[7] Jan 12:24

[8] Góry na Płw. Bałkańskim znajdujące się dokładnie pośrodku Bułgarii.

[9] Łuk 9:54

[10] Jan 15:5

[11] Mat 19:21; Mar 10:21

[12] Mat 19:24; Mar 10:25

[13] Jan 14:6

[14] Mat 7:2

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...